20.05.2018

Poznaj kosmetyki Rossmann'a / Zmysłowe żele pod prysznic / Isana



Stało się! Ja dotychczas zagorzała przeciwniczka wszystkiego, co kryło się pod marką Isana, wyznaję ---> żele pod prysznic z Rossmanna szturmem wdarły się do moich upodobań, a tym samym i pielęgnacyjnych zbiorów. 
Po prostu oszalałam na ich punkcie!


I. Sweet Feelings - pochodzi z edycji zimowej, jednak wcale nie przeszkadza mi to w jego dotychczasowym użytkowaniu, wręcz przeciwnie! Uważam, że cierpki posmak wiśni połączony z kwiatową wonią lukrencji, to idealny duet na słoneczne dni!

II. Cosy Dream - żel o ciepłym zapachu drzewa sandałowego i mandarynki uwiedzie nawet najbardziej wymagających koneserów piękna. To dla mnie delikatność i spokój. Zapach zmysłowy, otulający i słodki, wręcz powiedziałabym budyniowy.

III. Coconut Water - ten zapach miał być moim faworytem, ale niestety to właśnie z nim przeżyłam swój pierwszy zawód... Pachnie najmniej intensywnie i najsłabiej odwzorowuje egzotyczno - owocowe klimaty.

IV. Festival Love - kultowy zapach pochodzący z najnowszej edycji. Jest to aromat letni, ale chętnie powrócę do niego również zimą. Łączy w sobie woń kwiatów, cytrusów, wanilii i dojrzałych czereśni. 
Zapach bardzo orzeźwiający i smakowity.

 V. No Problama - mój zdecydowany must have sezonu wiosna - lato 2018! 
 Odnoszę wrażenie, że ten aromat otula ciało jak miękki kocyk, a jego intrygująca nazwa ma swoje drugie dno. :)  



Za co polubiłam markę Isana? Za jej kreatywność i ciągły rozwój w dążeniu do ideału. Za to, że utrzymując niską cenę, jest w stanie stworzyć prototyp kultowych kosmetyków pod własną nazwą.
Bravo!


A Wy jakie kosmetyki Isana lubicie najbardziej?
Koniecznie dajcie znać, bo jestem przekonana, że też macie wśród nich swoje perełki. :)


08.04.2018

Depilacja laserowa bez tajemnic! Light Sheer Duet 👌



Skutki braku cierpliwości doskwierają mi w wielu aspektach życia, nawet tych najbardziej trywialnych.
W tej niewyszukanej grupie błahostek jest jednak taka, która irytuje mnie do granic możliwości - DEPILACJA! 
A dokładniej rzecz ujmując depilacja nóg!


Zwiewna sukienka, bluzka bez rękawów, bikini... Im robi się cieplej, tym więcej ciała odsłaniamy, a to zobowiązuje, by nasza skóra była całkowicie gładka. Depilacja w domu ma swoje zalety - jest tania i można ją wykonywać, kiedy tylko chcemy. Dlaczego więc zdecydowałam się na depilację w salonie kosmetycznym? 
Oto moja historia...

Zabieg depilacji laserowej chodził mi po głowie właściwie już od kilku lat, aczkolwiek zawsze odwlekałam go w czasie, głównie ze względów finansowych.

Skóra moich nóg jest wyjątkowo wrażliwa, po usunięciu włosków (nieważne jaką metodą) szczypie, swędzi i pojawiają się na niej mikro krostki. Miałam już w swojej kolekcji maszynki za 2 zł i 50 zł, kremy ,,śmierdziuszki", urządzenie do podgrzewania wosku oraz drogeryjne plastry każdej dostępnej marki. Niestety, w przypadku każdej z tych metod efekt końcowy był zawsze taki sam. Podrażnienia, podrażnienia, podrażnienia.... Jedyną metodą, której starałam się unikać był depilator. Mimo iż model, który posiadam, ma w swoim zestawie końcówkę chłodzącą, ból jest dla mnie nie do przejścia. 
Zajmując się pracą, domem i blogiem, stale więc poszukiwałam nowych rozwiązań, które ułatwią mi w jak najlepszy sposób zagospodarować codzienny czas oraz zadbają o mój komfort psychiczny i estetyczny. I tak trafiłam do salonu depilacji laserowej przy Alejach Racławickich w Lublinie. Dokładną relację z pierwszej wizyty opisywałam Wam już w osobnym poście, dlatego dzisiaj chciałabym skupić się na samym efekcie jaki daje zabieg.



I ZABIEG - sierpień 2017r.

Pierwszy raz jest totalną zagadką! Idziesz na umówioną godzinę, ale tak na prawdę nie wiesz, czego masz się spodziewać... Czujesz olbrzymie podekscytowanie połączone z ciekawością, nadzieją i oczywiście... strachem. Zastanawiasz się czy będziesz czuć się komfortowo i czy faktycznie będzie bolało, tak jak opisują to ,,klientki" na forach internetowych.

Wstyd???

 Czy zabieg jest wstydliwy? Przed zabiegiem tak właśnie myślałam, jednak obecnie mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że NIE! Pracujące w salonie specjalistki widzą nagie ciało zarówno kobiet, jak i mężczyzn po kilka/kilkanaście razy dziennie. Uważacie, że Wasze znacząco różni się od innych?? :)

Ile to trwa???

U mnie pierwszy zabieg trwał około 45 minut, jednak do tego musimy doliczyć czas poświęcony na wstępną konsultacje i ankietę dotyczącą Waszego stanu zdrowia.

Efekt po pierwszym zabiegu:

Do pierwszego zabiegu podeszłam z dużą rezerwą. Nauczona doświadczeniem i zrażona obietnicami innych producentów, miałam świadomość, że ,,nie wszystko jest złotem co się świeci". Widoczne efekty zobaczyłam dopiero po około dwóch tygodniach, kiedy to odrastające włoski okazały się znacznie rzadsze niż przed wizytą.


III  zabieg - grudzień 2017r.

Trzecia seria jest podobno tą, po której klientki zaczynają się zrażać. Dlaczego? Nasz organizm przyzwyczajony już do działania lasera diodowego zaczyna włączać tryb ,,reakcji obronnej", włoski odrastają ze wzmożoną siłą, a my nie widzimy efektów naszych starań. No cóż... nie będę ukrywać, że u mnie było inaczej. Faktycznie, o ile po pierwszym zabiegu dostrzegłam zauważalną różnicę, to po trzecim mój entuzjazm nieco zmalał. 
Zaczęłam się zastanawiać, co będzie dalej?



V zabieg - luty 2018r.

Piąta wizyta w salonie była już dla mnie nieco męcząca i... nudna. Zero ekscytacji, entuzjazmu..., po prostu rutynowe działanie, którego nie mogę pominąć w moim miesięcznym planie zajęć.
Dobry nastrój wrócił dopiero po tygodniu od zabiegu. To właśnie wtedy dostrzegłam, że na moich nogach nie ma już równomiernie rozsianych włosków, a jedynie nieregularne ,,placki" okołomieszkowe. :)



Przede mną jest jeszcze cztery zabiegi, ale obserwując dotychczasowe zmiany, jestem w 100% pewna, że w moim przypadku depilacja laserowa okaże się najskuteczniejszą metodą na pozbycie się niechcianego owłosienia.   



Ile to kosztuje?

Jedna część ciała (np. uda) - 159 zł./1 zabieg
Jedna część ciała (pakiet ,,do skutku") - 849 zł.

Zaleca się wykonanie ok. 6-9 zabiegów w odstępach 4-7 tygodni.

Osobiście, skusiłam się na ,,zabieg do skutku" na dwie partie ciała: uda i łydki.

Czy warto?

Wyobraź sobie, że każdego dnia jesteś przygotowana do randki swojego życia, a na wakacjach nie musisz się martwić o golenie nóg, pach, bikini - bo o każdej porze dnia i nocy Twoje ciało jest zadbane i... gładkie! 
Jak myślisz, spodoba Ci się taka perspektywa?? 

❤️❤️


02.04.2018

Czy żel micelarny od Garniera jest równie dobry jak płyn??



Kult młodości i urody jest tak silny, że wszyscy pragniemy prezentować się możliwie jak najlepiej. Wszyscy bardzo o siebie dbamy, reagujemy zwykle na wszystkie zmiany, jakie zachodzą w naszych ciałach, a ponadto poszukujemy wciąż coraz to lepszych kosmetyków, które pomagają zatrzymać upływ czasu i pozbyć się niedoskonałości skóry. To właśnie o skórę dbamy wszyscy najbardziej, ponieważ gdy jest piękna, odejmuje lat. Jeśli jednak zaniedbamy ją, bardzo szybko zacznie się starzeć.

 Moim ulubionym kosmetykiem do demakijażu jest zdecydowanie płyn micelarny z Garniera dla cery wrażliwej i chyba to głównie z jego powodu sięgnęłam po bliźniaczą wersję żelu micelarnego wierząc, że okaże się równie dobry jak jego poprzednik.


INFORMACJE OD PRODUCENTA: 
_____________________________________________________________

Żel micelarny 3w1 do skóry wrażliwej to produkt idealny do oczyszczania i pielęgnacji skóry wrażliwej. Jest zarówno delikatnym preparatem do demakijażu twarzy i oczu z wodą, jak zarówno produktem, który oczyszcza skórę twarzy i koi podrażnienia skóry. Jego delikatna formuła radzi sobie nawet z makijażem wodoodpornym.

 _____________________________________________________________

Skład: Aqua/Water, Glycerin, PEG-200 Hydrogenated Glyceryl Palmate, Coco-Betaine, Sodium Laureth Sulfate, Polysorbate 20, PEG 20, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Citric Acid, Cocamide Mea, PEG-55 Propylene Glycol Oleate, Polyquaternium-11, PPG-5-Ceteth-20, Propylene Glycol, Sodium Benzoate, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Vitis Vinifera Fruit Water/Grape Fruit Water (B189875/1).


Kosmetyk nałożony na skórę, słabo się pieni i aby umyć nim całą twarz potrzebuję minimum 3 przyciśnięć pompką. Spodziewałam się, że w związku z tym szybko dobiję dna, ale wydajność pozytywnie mnie zaskoczyła. Żel ma w miarę przyjazny skład (choć znajdziemy w nim SLES), ale niestety skutecznością nie zachwyca. Oczyszcza skórę bardzo delikatnie i za mało dogłębnie jak na moje potrzeby, ale z delikatnym makijażem wstępnie sobie radzi. Żeby zwiększyć jej skuteczność używałam go w duecie z elektryczną szczoteczką Braun SE80 Face Refill. Efekt jest wtedy lepszy, ale i tak nie jestem usatysfakcjonowana.


Faktycznie nie podrażnia, nie wysusza, nie ściąga skóry i pozostawia ją miękką i wygładzoną.

_____________________________________________________________


 Jeżeli macie wrażliwą cerę i potrzebujecie delikatnego kosmetyku myjącego to warto ten żel wypróbować. Jeśli macie cerę mieszaną, która w strefie T potrzebuje mocniejszego oczyszczenia, to podejrzewam, że podobnie jak u mnie rewelacyjnych efektów nie zobaczycie. 
 
Cena: 19,99 zł./200 ml.