19.08.2017

Mój ulubieniec!!! Skuteczny krem na wypryski i zaczerwienienia Yonelle Medesthetic



Gdybym na wstępie tego wpisu zaczęła od narzekania na swoją cerę, to jestem przekonana, że w akcie grupowej desperacji, wszystkie z Was ostentacyjnie by ten post opuściły.
Niestety, znam co najmniej kilka osób, które pomimo ogromnego wysiłku i niemałych nakładów finansowych nie są w stanie poradzić sobie z problemami, z którymi boryka się ich cera. I to właśnie takie osoby mają prawo do wylewania swojego żalu, a nie ja. Nie zmienia to jednak faktu, że każda z nas chce cieszyć się piękną i gładką skórą, której wystarczy minimalna ilość makijażu. Ja nie jestem inna! Każdą z nas trapią większe lub mniejsze problemy skórne. Ja praktycznie nie wiem co to znaczy mieć alergie na kosmetyki, uwrażliwioną czy silnie przesuszoną cerę. Moją zmorą są za to wypryski w obrębie żuchwy i wiecznie zaczerwiona skóra twarzy. Próbowałam już chyba każdej metody i wszystko działało na chwilę. W akcie desperacji postanowiłam jednak przetestować progresywny krem superwygładzający z kwasami i enzymami Yonelle Medesthetic, który otrzymałam od salonu kosmetologii profesjonalnej HealthyBeauty.



Warto zacząć od tego, że Yonelle Medesthetic, w głównej mierze skupia swoje siły na przełomowej, nowatorskiej koncepcji złuszczania skóry. Dzięki inteligentnemu AHA-amfosystemowi, preparat nałożony na skórę nie ,,atakuje" jej całą zawartością wolnego kwasu w jednym momencie, tylko ,,dawkuje" go powoli, sukcesywnie uwalniając jego właściwości. Co to oznacza w praktyce? Mniejsze jest uczucie szczypania, pieczenia, gorąca, bólu oraz wystąpienia skutków niepożądanych, takich jak poparzenia i podrażnienia.



Krem superwygładzający z kwasami i enzymami proteolitycznymi jest przeznaczony do cery mieszanej i tłustej, a także skłonnej do wyprysków.
Na zdjęciu powyżej znajdziecie pełen skład produktu. Postanowiłam go jednak nieco rozszyfrować, abyście mogły zrozumieć na czym polega wyjątkowość tego kosmetyku.

* Aqua - woda,
* Isononyl Isononanoate - lekki, nietłusty emolient. Nadaje skórze miękkość i delikatność,
* Cyclopentasiloxane - emolient suchy, zapobiega lepkości kosmetyku,
* Glycolic Acid - kwas glikolowy,
* Glycerin - gliceryna, posiada właściwości nawilżające skórę,
* Cetearyl Alcohol - emolient, wygładzacz i zmiękczacz,
* Triethanolamine - regulator pH, składnik stosowany w kosmetykach o ograniczonym stężeniu,
* Macadamia Ternifolia Seed Oil - olej z orzechów makadamii,
* Lactobacillus/Pumpkin Fruit Ferment Filtrate - pałeczki należące do bakterii kwasu mlekowego,
* Caprylyl Methicone - emulgator, zmniejsza lepkość kosmetyku,
* Dicetyl Phosphate - emulgator i stabilizator emulsji, wływa na trwałość kosmetyku i zapobiega jego rozwarstwianiu,
* Ceteth-10 Phosphate - emulgator, składnik umożliwiający powstanie emulsji,
* Shikimic Acid - kwas szikimowy,
* Steareth-21 - alkohol stearylowy, wpływa na konsystencję produktu,
* Salix Alba Bark Extract - wyciąg z kory wierzby białej, działa ściągająco, przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. Zawiera salicynę, z której wytwarzany jest kwas salicylowy,
* Arginine - aminokwas o działaniu odżywczym. Wpływa na rozszerzenie naczyń krwionośnych i poprawia mikrokrążenie krwi,
* Steareth-2 - alkohol stearylowy, substancja zwilżająca,
* PEG-12 Dimethicone/PPG-20 Crosspolymer - emulgator, wpływa na konsystencję kosmetyku,
* Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodu, wyrównuje pH emulsji,
* Phenoxyethanol - substancja konserwująca,
* Ethylhexylglycerin - naturalny konserwant o działaniu nawilżającym.


 Moje odczucia względem tego produktu są mega pozytywne!
 Krem ma lekką, nietłustą konsystencję, która przypomina naturalny kolagen, tworzący na skórze powłokę ochronną. 
Po kilku tygodniach stosowania zauważyłam, że pory są ładnie domknięte, cera bardziej uspokojona, wygładzona i rozjaśniona. Wszelkie niedoskonałości goją się znacznie szybciej, a z czasem całkowicie zanikają.
Osobiście polecam ten produkt każdemu, kto ma problem z bolącymi grudkami i trądzikiem. 
Krem okazał się jedynym skutecznym pogromcą, który zadowolił moją tłustą i problematyczną cerę!  
Zdecydowanie zakupię go ponownie!

Cena: 99 zł./30 ml.



11.08.2017

Dyskretny urok koronki...



Odkąd czołowa ,,it girl" zza oceanu Kendall Jenner pojawiła się w koronkowym biustonoszu, założonym na zwykły biały t-shirt, stało się jasne, że bieliźniane reguły gry zostały zmienione!
Wszystko, co do tej pory było zarezerwowane dla sypialnianej przestrzeni, dziś dumnie wychodzi na ulice! Przyszedł czas na pidżamowe komplety i sukienki przypominające koszule nocne. Delikatne, zwiewne i kuszące... 
Ale jak odnaleźć się w nowym, odważnym świecie mody, aby nie wyglądać wulgarnie i wyzywająco? W dzisiejszym poście przygotowałam dla Was kilka najważniejszych rad, które pozwolą uniknąć nam faux pas w towarzystwie.


Po pierwsze, minęły czasy, kiedy to cielisty biustonosz miał dyskretnie imitować naszą drugą skórę. Dziś to nasza bielizna wysuwa się na pierwszy plan! Zapomnij więc o dotychczasowych regułach kolorystycznych i pod białą bluzkę załóż neonową czerwień lub zmysłową czerń, tak aby to one grały główną rolę w Twojej stylizacji!


Po drugie, siła tkwi w detalu, dlatego szczególną uwagę zwracaj na ładne wykończenia i ciekawe elementy. Jednym z nich są minimalistyczne kokardki lub cienkie paseczki, widoczne przy większych dekoltach. Pamiętaj jednak, że przy takich krojach nie można przesadzić! Koronkowa bielizna często pełni również rolę biżuterii, więc nie rób jej konkurencji w postaci dodatkowych łańcuszków czy naszyjników.


 Po trzecie, poznaj nowe możliwości, jakie niesie ze sobą koronkowa bielizna. Nie namawiam Cię do tak kontrowersyjnego kroku, jakim jest noszenie biustonosza na białym t-shircie, tak jak to zrobiła wspomniana przeze mnie Kendall Jenner. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w naszych realiach wyglądałoby to dość zjawiskowo i komicznie. Ty, pozwól sobie na małe szaleństwo! Co powiesz na głębsze wycięcie na plecach??


Z każdym kolejnym sezonem, funkcja bielizny staje się coraz ważniejsza. W tym, spektakularny awans z całą pewnością odnotował koronkowy stanik! Nie bój się go! Czas go docenić!

 

 Koniecznie zajrzyj na stronę Julki, młodej i ambitnej projektantki, która postanowiła wprowadzić do swoich letnich stylizacji więcej namiętności! Może Ty też spróbujesz??


03.08.2017

Parabeny w kosmetykach - szkodliwe czy nie??



Pomimo tego, że jestem chodzącą marudą, ubolewającą nad ciągłym brakiem czasu, wcale nie brak mi pomysłów! Żyjąc w codziennym zgiełku, moja kreatywność nigdy nie śpi. Nieustannie pracuję przez 24 godziny na dobę podsuwając sobie coraz to nowsze i bardziej zwariowane plany do zrealizowania.  
W ostatnim miesiącu pojawiło się dużo nowych informacji odnośnie parabenów, dlatego dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moją opinię na ten temat.


Czym są parabeny??

Parabeny są to związki chemiczne stosowane jako substancje konserwujące. Mają one sprawić, że dany produkt (nie tylko kosmetyk!) będzie przez długi okres świeży i zdatny do użycia.
Jak zapewne wiecie, woda, ekstrakty roślinne, czy witaminy, są znakomitą pożywką dla bakterii i grzybów. Dlatego krem czy balsam do ciała, jak każdy inny produkt spożywczy, może ulec popsuciu, np. na skutek działania wysokiej temperatury. A wtedy nie zadziała tak jak należy, zmieni się jego konsystencja, barwa i przede wszystkim zapach. Dlatego w tym celu produceni faszerują wytwarzane przez siebie produkty konserwantami. Najchętniej stosowane są właśnie parabeny, czyli estry kwasu parahydroksybenzoesowego.

Amerykańska Agencja Żywności i Leków podaje, że dziennie osoba ważąca 60 kg, wchłania średnio 76mg parabenów, z czego aż 50 mg pochodzi właśnie z kosmetyków!


Producenci są zobowiązani do zamieszczania na opakowaniach szczegółowych informacji dotyczących składu kosmetyku. Ale w praktyce większość z nas nie wczytuje się w te informacje. Dlaczego? Jest to bardzo oczywiste: skład kosmetyku jest zawsze podawany w nazwach łacińskich i przeciętny klient jest w stanie zrozumieć tylko dwa określenia: ,,aqua" i ,,parfum". 
Nie trzeba być jednak magistrem farmacji by odkryć, czy nasz ulubiony kosmetyk nie zawiera szkodliwych substancji. Najpopularniejsze konserwanty, na które powinnyśmy zwrócić uwagę to: Methylparaben, Butylparaben i Propylparaben. I właśnie tych nazw warto szukać, wczytując się w skład kosmetyku!
Ponadto, każdy z produktów posiada na opakowaniu termin przydatności do użycia (od dnia otwarcia), który jest liczony w miesiącach. Jak zapewne się domyślacie, im jest on dłuższy, tym bardziej kosmetyk jest zakonserwowany.

 
 

Produkty oparte na ekologicznych i naturalnych składnikach mają zazwyczaj na swoim opakowaniu stosowne logo, które ma być sygnałem dla konsumentów, że kosmetyk jest przyjazny dla naszej skóry.


Pamiętajcie jednak, że eliminacja parabenów, nie zawsze idzie w parze z ekologią. Często w miejscu tych składników pojawiają się inne konserwanty, np. naturalne olejki eteryczne, które są substancją silnie uczulającą!


Warto również zaznaczyć, że w roku 2008 ujawniono 80-stronicowe badania, które wykazały, iż parabeny stosowane w niskim stężeniu nie są szkodliwe!
 Idąc dalej tym tropem, w roku 2014 Unia Europejska uchyliła zakaz stosowania tych substancji konserwujących w kosmetykach. 
Co Wy na to??

Jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie? 
Zwracacie uwagę na składy, czy nie zaprzątacie sobie tym głowy podczas szybkich zakupów w drogerii? 
Koniecznie dajcie znać! Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii.