09.08.2020

Zadbaj o szyję i dekolt z Loreal Paris



Bywa, że szyja i dekolt wydają się starsze, niż nasza twarz. 
Dlaczego? 
Po pierwsze często pomijamy te strefy w codziennej rutynie pielęgnacyjnej, a po drugie, skóra na nich jest mniej odporna 
na uszkodzenia i wrażliwsza niż na buzi.


Czym różni się ten obszar od skóry twarzy?

Skóra na dekolcie i szyi jest znacznie cieńsza, ponadto ten rejon jest niemal pozbawiony gruczołów łojowych. Brak odpowiedniego natłuszczenia, a więc bariery ochronnej, prowadzi do przesuszenia skóry, bo jest ona pozbawiona powłoczki hamującej odparowywanie wody z naskórka. Dodatkowo sucha skóra łatwiej ulega podrażnieniom, zarówno tym środowiskowym, 
jak i mechanicznym, np. spowodowanym ocieraniem się tkaniny ubrania. 
Skórę dekoltu, a zwłaszcza szyi, pod względem delikatności można porównać do skóry pod oczami, dlatego podobnie się starzeje. 
Jej cienkość i wiotkość wynika w dużym stopniu z braku podściółki tłuszczowej, która na twarzy jest dość obfita. 

Jak dbać o szyję i dekolt?

Pierwszą, najważniejszą zasadą jest, by codzienny rytuał pielęgnacyjny nie kończył się na twarzy, ale obejmował także szyję i dekolt. Uniwersalnym sposobem jest rozciąganie tych samych zabiegów oczyszczania, tonizowania i nawilżania poniżej naszej twarzy. Stosowanie jednakowych produktów to wystarczająco dobre rozwiązanie, chyba że skóra szyi i dekoltu ma inne potrzeby i źle reaguje na stosowane kosmetyki, wtedy warto sięgnąć po preparaty, które są przeznaczone wyłącznie do pielęgnacji tych okolic. 
Kremy do dekoltu i szyi mają zazwyczaj silniej skoncentrowane składniki anti-aging, dużo bardziej bogatszą konsystencję, 
są niedrażniące i niekomedogenne (nie zatykają porów). Ponadto mogą mieć również w swoim składzie substancje napinające, wypełniające lub liftingujące.
 

Dlaczego zdecydowałam się na przetestowanie kremu przeznaczonego dla kobiet 50+? 

Powód jest niezwykle prosty. Ponieważ uważam, że to nie wiek i cyferki na opakowaniu powinny być wyznacznikiem potencjalnych klientów, a wnikliwa obserwacja stanu naszej skóry. Mam tutaj na myśli, że skóra jednej 30-latki, nie będzie wyglądać tak samo jak skóra drugiej 30-latki. 
Ponadto warto zaznaczyć, że kremy dla dziewczyn w wieku 20+ są delikatniejsze, a ich działanie koncentruje się głównie na nawilżeniu. 
Kosmetyki dla kobiet w wieku 40/50+ mają natomiast bardziej skoncentrowane i bogatsze składy, a ich celem jest zapewnienie skórze efektu liftingu, ujędrnienia i wygładzenia. 
Jeśli mam więc wybierać między tymi dwiema kategoriami wiekowymi, to zdecydowanie bardziej wolę sięgnąć po produkty dla kobiet dojrzałych. Lepiej bowiem zapobiegać, niż walczyć z już widocznymi oznakami starzenia!


Skład: AQUA/WATER • GLYCERIN • DIMETHICONE • ETHYLHEXYL SALICYLATE • NIACINAMIDE • ALCOHOL DENAT. • OCTOCRYLENE • BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE • ISOPROPYL ISOSTEARATE • PHENYLBENZIMI- DAZOLE SULFONIC ACID • OCTYLDODECANOL • ACETYL TRIFLUOROMETHYL- PHENYL VALYLGLYCINE • ALPHA-ISOMETHYL IONONE • AMMONIUM POLYACRYLDIMETHYLTAURAMIDE/AMMONIUM POLYACRYLOYL- DIMETHYL TAURATE • ARACHIDYL ALCOHOL • BEHENYL ALCOHOL • BENZYL ALCOHOL • BENZYL SALICYLATE • C13-14 ISOPARAFFIN • CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE • CAPRYLOYL SALICYLIC ACID • CAPRYLYL GLYCOL • CARBOMER • CETEARYL ALCOHOL • CETEARYL GLUCOSIDE • CETYL ALCOHOL • CI 15985/YELLOW 6 • CI 77891/ TITANIUM DIOXIDE • CITRAL • CITRONELLOL • COUMARIN • DIMETHICONOL • DISODIUM EDTA • DISODIUM STEAROYL GLUTAMATE • FAEX EXTRACT/YEAST EXTRACT • GERANIOL • HYDROLYZED SOY PROTEIN • LAURETH-7 • LIMONENE • LINALOOL • 2-OLEAMIDO-1,3-OCTADECANEDIOL • PANTHENOL • PEG-100 STEARATE • PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE • PHENOXYETHANOL • POLYACRYLAMIDE • RETINYL PALMITATE • SILICA • SODIUM ACRYLATES COPOLYMER • SODIUM HYALURONATE • STEARIC ACID • TOCO- PHERYL ACETATE • TRIETHANOLAMINE • PARFUM/FRAGRANCE (F.I.L. B169814/2)

Absolutnie nie podpiszę się pod stwierdzeniem, że skład tego produktu jest godny polecenia, ale akurat jeśli chodzi o szyję i dekolt moja skóra nie jest wymagająca. Nigdy po żadnym kosmetyku nie pojawiły się na niej podrażnienia lub ewentualne wypryski. Testując kremy na ten obszar ciała, zwracam zatem uwagę wyłącznie na rezultaty stosowania, a w tym przypadku muszę zwrócić honor marce Loreal. Owszem mam do tej firmy wiele zarzutów, ale jest to temat na inną historię, modelujący krem do szyi i dekoltu 50+ wyjątkowo mi się podoba!



Po pierwsze produkt jest niezwykle przyjemny w użytkowaniu.
Wygodne, minimalistyczne opakowanie z pompką nie zacina się i idealnie dozuje produkt. 
Po drugie krem ma doskonałą kremowo-budyniową konsystencję, która gładko sunie po skórze i bardzo szybko się wchłania,
 nie pozostawiając przy tym lepkiego filmu. Dodatkowym atutem jest tutaj subtelny, perfumowany zapach, który jest wyznacznikiem piękna i kobiecości.
_____________________________________________________

Widoczne rezultaty:

Podczas stosowania modelującego kremu Loreal zauważyłam znaczną poprawę skóry szyi i dekoltu. Ten obszar stał się bardziej ujędrniony i nawilżony, a wcześniejsze zmarszczki zminimalizowane i spłycone. Nie jest to efekt spektakularny, bo taki mogą przynieść tylko systematyczne zabiegi u kosmetyczki, ale wizualnie skóra wygląda na bardziej zadbaną i promienną. 
Chętnie wypróbuję ten krem również w porannej pielęgnacji twarzy, ponieważ produkt zawiera w swoim składzie filtr SPF 15.

Cena: ok. 25-30 zł/50 ml. [KLIK]


31.07.2020

Małżeńsko - kosmetyczny ideał od The Secret Soap Store



Mam ten problem, że nie bardzo jestem w stanie zmusić się do pracy w rękawiczkach. Przy wykonywaniu domowych czynności, nawet w starciu z mocnymi detergentami, zwyczajnie ich nie używam. Ten sam problem dotyczy również mojego męża, który szczególnie teraz w okresie pandemii, wciąż narzeka na przesuszoną i szorstką skórę dłoni. 
Od dawna szukaliśmy więc wspólnego kremowego ideału, a te schodzą u nas jak woda i naprawdę sporo okazów przez nasze ręce już się przewinęło, więc rozeznanie w temacie mamy dosyć spore. Zróżnicowanie cenowe równoznaczne było różnemu działaniu i nie raz i nie dwa potwierdziła się reguła, że tanie nie znaczy złe, a drogie nie zawsze jest dobre.


 I tak pewnego dnia wstępując po raz pierwszy na stoisko The Secret Soap Store [KLIK] z blondwłosą Candymoną [KLIK] otrzymałam od niej w prezencie winogronowy krem z 20% masłem shea. Monia doskonale wiedziała czym skusić spragnioną orzeźwienia i nawilżenia kobietę bez konkretnych planów zakupowych, bo to był chyba pierwszy polecany produkt, który tak dobrze wstrzelił się w moje gusta. Niepozorne, metalowe tubki o pojemności 80 ml to koszt ok 40 zł, co dla mnie stanowi wysoką półkę cenową jeśli chodzi o tę kategorię kosmetyków, jednak z czasem okazało się, że tak na prawdę w tej kwocie nie został ,,kupiony" krem, a ja i mój mąż. :) 
Pierwsze użycie tuż przed snem i orzeźwiający, owocowy aromat rozszedł się po mieszkaniu. 
Kilka miesięcy później mieliśmy przetestowane już większą część naturalnej kolekcji!


Debiutancka wersja Grape (winogron) stała się naszym ulubionym wariantem. Nie wiem czy bardziej ze względu na sentyment, 
czy na urokliwy zapach, ale ten krem jest zdecydowanie numerem 1 na naszej liście!

Skład: Aqua/Water, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetyl Alcohol, Glycerin, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Glyceryl Stearate, Urea, Parfum/Fragrance, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Ceteth-20, PEG-75 Stearate, Steareth-20, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Citrus Aurantifolia (Lime) Fruit Extract, Sodium Ascorbyl Phosphate, Panthenol, Ceteareth-25, Alcohol, Citric Acid, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Phenoxyethanol, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


Red Currant (czerwona porzeczka) pachnie jak połączenie świeżych owoców z dziecięcą gumą balonową Turbo. :)
 Wspomnienie dzieciństwa, połączone z retro opakowaniem dużo bardziej przypadnie do gustu płci pięknej, ale pamiętajcie, 
że działanie w każdym wariancie jest tak samo fenomenalne!


 Passion Fruit to kolejny faworyt na naszej liście! Pachnie delikatnie, subtelnie i najmniej intensywnie z całej naszej kolekcji. 
Ten zapach sprawdzi się zdecydowanie u osób, które nie lubią przytłaczać swoich perfum dodatkowymi aromatami.


Ta wersja jest według mojej oceny najtrudniejsza do opisania. Kaktus i liczi to połączenie niezwykle świeże i oryginalne, ale zapachowo mniej intensywne niż wariant Grape. Czuć w nim powiew letniej bryzy, porannej rosy i soku z aloesu, 
jednym słowem rześkość, żwawość i soczystość!


Mini wersja malinowego kremu do dłoni i paznokci to świeżynka w mojej kosmetyczce.
 Pachnie po prostu obłędnie i obawiam się, że wśród kosmetycznych maniaków nie znajdzie zbyt wielu przeciwników. 
Polecam przetestować, ale nie wykupować tym samym wszystkich zapasów marki.

________________________________________________________________


W swoich zasobach posiadam jeszcze wersję z różą damasceńską, ale ten wariant akurat najmniej przypadł mi do gustu...


Najważniejsze składniki aktywne kremów:

Celowo umieściłam skład kremu tylko przy pierwszym opisie, ponieważ wszystkie wymienione powyżej produkty są bardzo zbliżone do siebie pod względem zawartości tuby.
Kremy oparte są w głównej mierze na maśle shea oraz oliwie z oliwek, które mają na celu wygładzać i zmiękczać skórę. 
Kolejnym składnikiem aktywnym, który znajduje się w tych uroczych opakowaniach jest sok z cytryny. Składnik niezwykle rzadko spotykany, ale przynoszący dobroczynne korzyści dla naszej skóry. Świeżo wyciśnięty sok, opóźnia procesy starzenia się, rozjaśnia
 i poprawia koloryt, dzięki czemu nasze dłonie wyglądają dużo młodziej i promienniej. 
Skoro jesteśmy przy temacie wieku, warto również wspomnieć o komórkach macierzystych z pomarańczy. Te dobroczynne jednostki przywracają gęstość strukturze skóry właściwej oraz poprawiają jej elastyczność. W efekcie końcowym skóra dłoni odzyskuje gładkość i jedwabisty dotyk.

Przy niektórych wariantach (patrz wersja raspberry) znajdziemy również 10% mocznik, witaminę E, panthenol, olej kokosowy, olej awokado, masło kakaowe, alantoinę, betainę czy ekstrakt z aloesu. 


0% PARABENÓW, FTALANÓW, POCHODNYCH ROPY NAFTOWEJ CZY SUBSTANCJI Z UPRAW MODYFIKOWANYCH GENETYCZNIE!

 ________________________________________________________________

DZIAŁANIE:

 Przyjemna i gęsta konsystencja sprawia, że produkt dość sprawnie można rozetrzeć w dłoniach, bez zbędnego efektu lepkości 
czy uczucia nadmiernej tłustości. 
Wbrew pozorom 20 % zawartość masła shea, oliwy z oliwek i innych pełnowartościowych składników nie wpływa negatywnie na użytkowanie kremu, ale zdecydowanie czuć ich dobroczynne właściwości na skórze. Już po pierwszej aplikacji produktu na dłonie, skóra staje się miękka i wygładzona, a uczucie przesuszenia i szorstkości maksymalnie zniwelowane. 

 ❤️ ❤️ ❤️

Nie będę kłamać, że nie sięgnę już po żaden innych kosmetyk do dłoni, bo to byłoby czystą nieprawdą, patrząc na zapasy jakie czekają w moich kosmetycznych czeluściach.
Jedno wiem na pewno: kremy The Secret Soap Store na obecną chwilę są na podium mojej hitowej listy produktów pielęgnacyjnych!


27.07.2020

Mydło do mycia twarzy Liquid Facial Soap Clinique - analiza składu



Nie jestem zwolenniczką przecierania całej buzi płynem micelarnym, bo i tak mam wrażenie, że skóra nie jest wtedy odpowiednio doczyszczona, dlatego podstawą mojego wieczornego demakijażu w głównej mierze jest żel myjący.

Znalezienie odpowiedniego kosmetyku w tej kategorii nie jest łatwe, szczególnie wtedy jeśli jest się posiadaczką cery tłustej, 
ze skłonnością do wyprysków. 
Większość produktów oczyszczających można wtedy podzielić na dwa typy: 
a) kosmetyki, które przesuszają skórę, a tym samym nasilają produkcję sebum,
b) kosmetyki, które są na tyle łagodne i delikatne, że właściwie nie zauważamy żadnych rezultatów ich stosowania.




Moja relacja z mydłem (???) do twarzy Clinique Facial Soap [KLIK] nie była od początku tak skuteczna jak u większości youtubowych użytkowniczek. Właściwie to coraz częściej zauważam tę zależność, że produkty bardziej osławione, u mnie sprawdzają się dość przeciętnie. No ale wróćmy jednak do sedna sprawy.
Tonizujące mydło do mycia twarzy jest przeznaczone do skóry tłustej i jest rekomendowane przez specjalistów właściwie od kiedy tylko zaczęłam interesować się sferą beauty. Czemu więc sięgnęłam po nie dopiero teraz mając ponad 30-ści lat na karcie życia? 
Być może dlatego, że moja cera jest na tyle kapryśna, że większość produktów już po kilku użyciach polega w walce z moimi niedoskonałościami. Wydawanie zatem ,,w ciemno" 95 zł na 200 ml niedoskonałego składowo kosmetyku, było więc czystym szaleństwem. No ale cóż..., nawet u racjonalnej kobiety pojawiają się dni, kiedy desperacja i bezsilność unoszą się na wyżyny kosmetycznych ambicji.

Zanim jednak wyrażę swoją ostateczną opinię na temat powyższego produktu, w pierwszej kolejności chciałabym przeanalizować jego skład:

* Water\Aqua\Eau - woda,
* Sodium Laureth Sulfate - SLS, detergent, substancja myjąca, pianotwórcza, która powinna być unikana przez osoby ze skórą wrażliwą, dlatego, że substancja ta może zostać naruszony płaszcz hydrolipidowy naskórka,
 * Lauramidopropyl Betaine - substancja myjąca, pianotwórcza, zwiększająca lepkość kosmetyku. Rzadko powoduje poważne uszkodzenia, ale dosyć często jest przyczyną kontaktowego zapalenia skóry, podrażnienia oczu czy błon śluzowych,
* Cocamidopropyl Hydroxysultaine - substancja powierzchniowo czynna, która odpowiada za powstawanie piany oraz poprawę konsystencji w preparatach myjących, zmiękcza i wygładza skórę,
* Sodium Chloride - chlorek sodu, wpływa na konsystencję produktów myjących,
* Sodium Cocoyl Sarcosinate - detergent, substancja myjąca, pianotwórcza,
* Tea-Cocoyl Glutamate - detergent zmiękczający i wygładzający skórę,
* Butylene Glycol - glikol butylenowy, konserwant, rozpuszczalnik, substancja zmiękczająca i wygładzająca,
* Aloe Barbadensis Leaf Juice - sok aloesowy, substancja kojąca, łagodząca, nawilżająca, tonizująca, przeciwłojotokowa,
* Peg-120 Methyl Glucose Dioleate - detergent, substancja myjąca, zagęstnik,
* Sucrose - sacharoza, substancja nawilżająca, wygładzająca i kojąca,
* Menthol - mentol, substancja antybakteryjna i przeciwzapalna,
 * Hexylene Glycol - glikol heksylenowy, detergent, substancja myjąca, rozpuszczalnik, regulator lepkości,
* Polyquaternium-7 - polimer, działa zmiękczająco,
* Laureth-2 - emulgator, substancja pianotwórcza,
 * Caprylyl Glycol - emolient, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników,
* Sodium Sulfate - regulator lepkości,
* EDTA - konserwant, posiada właściwości przeciwbakteryjne,
 * Disodium EDTA - regulator lepkości, jest substancją drażniącą skórę, nie należy go stosować na uszkodzoną skórę lub będąc w ciąży,
 * Phenoxyethanol - substancja konserwująca, nie powinna być stosowana przez osoby mające wrażliwą skórę lub zmagają się z chorobami skórnymi.

Cała lista składników nie przedstawia się zbyt imponująco. SLS goni cała armia zdzieraków, które skutecznie niszczą barierę hydrolipidową, a to nie wróży niczego dobrego względem cery tłustej. W moim przypadku nie wystąpiły żadne podrażnienia i wypryski, albo nie skojarzyłam ich ze stosowaniem żelu Clinique, ale ogólna ocena tego kosmetyku jest bardzo, bardzo przeciętna. Nie zauważyłam absolutnie żadnych pozytywnych rezultatów stosowania tego produktu. Moja cera zachowywała się tak samo jak po większości ogólnodostępnych żeli oczyszczających z drogerii za 15 zł. Czy było warto podjąć kosztowne ryzyko? Zdecydowanie NIE! Tym bardziej, że marka Clinique testuje swoje produkty na zwierzętach. :[