09.07.2020

Ile kosztuje mój codzienny makijaż? Top 12 ulubionych kosmetyków kolorowych!



Dążymy do tego, aby nasz codzienny makijaż prezentował się świeżo i naturalnie. 
Chcemy, aby niedoskonałości naszej cery zostały zakryte, a to, co zasługuje na podkreślenie, zaakcentowane. 
Codzienny make-up ma zatem podkreślać urodę i tuszować jej mankamenty, a przy tym być nieskomplikowany w wykonaniu i nie zabierać z rana zbyt wielu, jakże cennych, minut. Warto zatem (szczególnie jeśli nasza kolekcja jest sporych rozmiarów) oddzielić kosmetyki, po które sięgamy każdego dnia, od tych stosowanych okazjonalnie. 
W dzisiejszym poście przedstawię Wam 12 kosmetyków, które co ranek pracują na mój codzienny look! Chcecie je poznać? Zapraszam poniżej! Mam nadzieję, że ten wpis okaże się dla Was ciekawy i jakże interesujący.



Na sam początek zacznijmy oczywiście od bazy pod makijaż. 
Moje relacje z tym kosmetykiem nigdy nie należały do łatwych. Najczęściej trafiałam na bazy, które zamiast utrwalać mój makijaż, sprawiały, że podkład wyglądał na zważony i nie trzymał się skóry, a korektor, który miał na celu zatuszować niedoskonałości, ciastkował się już kilka godzin po aplikacji.
Moje przykre doświadczenia zatuszowały dopiero bazy z Bielendy [KLIK]. Ta na zdjęciu powyżej jest już trzecią z kolei i na chwilę obecną, nie mam zamiaru zmieniać jej na inną markę. 

Cena: 29,99 zł/30 g. [KLIK]



 Podkład do twarzy to u mnie podstawa jeśli chodzi o codzienny makijaż. Moim głównym mankamentem cery są silne zaczerwienia skóry i przebarwienia, dlatego w make-upie zależy mi głównie na ujednoliceniu kolorytu cery. W dzisiejszym zestawieniu przedstawiam Wam, aż trzy propozycje podkładów, ponieważ każdego z nich regularnie używam, mimo iż ich składy pozostawiają wiele do życzenia...
Revlon [KLIK] Colorstay to mój ulubieniec od wielu lat. Jest dosyć płynny i lekki, ale przy tym daje świeży, delikatny efekt krycia, który w połączeniu z dobrym korektorem, sprawdzi się u większości kobiet.
Bourjois [KLIK] Healthy Mix jest bratnią duszą Revlona. Oba produkty są bardzo podobne w działaniu, różni je przede wszystkim gama kolorystyczna; w marce Bourjois znajdziecie bardziej różowo-żółte odcienie.
No i na koniec moje najnowsze odkrycie, czyli Max Factor [KLIK] Healthy Skin Harmony. Ten podkład daje efekt mocnego krycia, a przy tym nieskazitelny i zdrowy wygląd cery już po jednej aplikacji. Jedynym minusem jest tutaj dobór kolorystyczny: odcienie są dosyć ciemne, dlatego ja bardzo często stosuję go jako bazę pod jaśniejszy Revlon Colorstay.
 Ceny:
Bourjois Healthy Mix: 66,99 zł/30 ml [KLIK]
Max Factor Healthy Skin Harmony: 69,99 zł/30 ml [KLIK]
Revlon Colorstay: 69,99 zł/30 ml [KLIK]


Kryjący korektor to kolejny must have w moim makijażu. Niestety, ale mając 30 lat, wciąż walczę z trądzikiem dojrzałym i mimo, 
iż ostatnie miesiące są dla mnie bardzo łaskawe, to i tak w okresie wzmożonej produkcji hormonów, moja cera wariuje. 
W te dni najczęściej sięgam po Essence [KLIK] Stay All Day16h Longlasting Concealer, ale Liquid Camouflage z Catrice [KLIK] też bardzo lubię. Oba produkty są przede wszystkim bardzo tanie i ogólnodostępne.

Cena:15,99 zł/5 ml [KLIK]


Setne opakowanie Stay Matte od Rimmela [KLIK] może świadczyć tylko o tym, jak bardzo kocham ten kosmetyk. 
Myślę, że tego produktu nie trzeba specjalnie przedstawiać. Puder znajduje się bowiem od lat w kosmetyczkach wielu kobiet.

Cena: 22,39 zł/14 g [KLIK]


Magnetyczna paleta czterech pudrów do konturowania i rozświetlania makijażu od KOBO [KLIK] jest ze mną od niedawna, 
także ciężko jest mi jednoznacznie ocenić jej jakość. 
Na pewno wrócę do Was z jej recenzją za jakiś czas...

Cena: 39,99 zł/32 g [KLIK]



Mini paletki cieni od Sephory [KLIK] są dla mnie obowiązkowym, corocznym zakupem w okresie przedświątecznym. 
Doskonałe trio w neutralnych kolorach doskonale sprawdza się w codziennym, delikatnym makijażu oczu.

Cena:19,99 zł/3 g [KLIK]



Zapewne większość z Was młodzieńcze lata kojarzy z nieudaną depilacją brwi, kiedy to panowała moda na cienki i bardzo delikatny zarys sióstr bliźniaczek. Dzisiaj wracając do naturalnego wyglądu, często musimy wspomagać się kredkami lub cieniami, którymi wypełniamy brakujące luki. W tym przypadku super sprawdza się woodoodporna kredka Catrice [KLIK] Slim'Matic Ultra Precise Brow. Dzięki niej świetnie wyrysujecie pojedyncze włoski, jednak nie liczcie na to, że będzie to produkt na długie miesiące. W opakowaniu znajduje się bowiem niecały gram rysika, więc ten kosmetyk schodzi u mnie jak woda.

Cena: 13,49 zł/0,05 g [KLIK] 
 



Eyeliner Precise Brush Liner od Eveline [KLIK] osiągnął sukces na rynku kosmetycznym, zanim na dobre zagościł na sklepowych półkach. Ten produkt jest niezwykle trwały i precyzyjny, a do tego jego cena nie poraża mojego portfela.

Cena: 13,79 zł/2 g [KLIK]



Tusze do rzęs od Eveline [KLIK] kocham miłością bezgraniczną. Są bardzo tanie, a do tego ich silikonowe szczoteczki nie mają sobie równych. Moim największym odkryciem tego lata jest podkręcający tusz Mega Size, który maksymalnie wydłuża i zagęszcza rzęsy.

Cena: 11,39 zł/10 ml [KLIK]


Uzupełnieniem mojego codziennego makijażu jest oczywiście pomadka pielęgnująca usta. 
Baby Lips od Maybelline [KLIK] są ze mną odkąd weszły na rynek, jednak w ostatnim czasie coraz częściej mam problem z ich dostępnością...

Cena: 7,10 zł/4,4 g [KLIK]

___________________________________________________________________________________________


Łącznie koszt mojego makijażu wynosi: 381,09 zł

Suma ta orientacyjnie przekłada się mniej więcej na okres 3 miesięcy, bo jak wiadomo, tusz do rzęs zużyjemy szybciej, ale już róż do policzków czy eyeliner będziemy testować kilka miesięcy.
Czy to dużo, czy mało?? To już kwestia indywidualna. Każdy z nas ma inne zasoby portfela i oczekiwania względem kosmetyków. Osobiście nigdy nie lubiłam wydawać dużych kwot na produkty do makijażu, jeśli miałabym wybierać, to moje oszczędności przeznaczyłabym przede wszystkim na pielęgnację.
No właśnie, jesteście ciekawe jak wygląda kwestia finansowa w tej kategorii??



07.07.2020

Eveline Loquid Control - analiza składu hitowego podkładu!



Skłamałabym, gdybym napisała, że nie lubię kosmetyków marki Eveline [KLIK]
Według mnie ta firma ma naprawdę ciekawe, ogólnodostępne produkty w przystępnych cenach. Od lat jestem wierną fanką ich tuszy do rzęs, palet do konturowania czy kremów do depilacji nóg.
Od kiedy sięgam pamięcią, nigdy jednak nie udało mi się przetestować żadnych podkładów do twarzy. 
W dzisiejszym poście przeanalizuję zatem dogłębnie osławiony na youtube matująco - kryjący Liquid Control HD.



* Aqua (Water) – woda

* Dimethicone – silikon, zmniejsza lepkość preparatu. Silikony to popularna nazwa siloxanów. W zależności od wielkości cząstek, różnią się właściwościami i funkcją w kosmetykach, ale z reguły stosowane są jako emolienty, tworzą warstwę okluzyjną i poprawiają konsystencję produktów. Ogólnie są to związki uznane za bezpieczne. Ze względu na to, że silikony o małej masie cząsteczkowej mogą wchłaniać się do organizmu, należy ograniczyć ich stosowanie oraz zwracać uwagę na czystość silikonów o wysokiej masie cząsteczkowej, które mogą zawierać silikony o niskiej masie cząsteczkowej jako zanieczyszczenia. Badania nie wskazują na to, że silikony posiadają właściwości komedogenne.

* PEG-10 Dimethicone – emulgator, silikon.

* Talc – talk, zagęstnik. Ma postać pudru. W połączeniu z potem tworzy „lepką maskę” co utrudnia skórze w znacznym stopniu wydzielanie toksyn. Może przyczyniać się do rozwoju stanów zapalnych oraz ropnych zaskórników.

* Isododecane – emolient, otrzymywany z ropy naftowej.

* Trimethylsiloxysilicate – emolient, silikon.

* Nylon- 12– polimer. Pełni role zagęstnika. Absorbuje nadmiar sebum, wygładza optycznie skórę.

* Glycerin – gliceryna. Posiada właściwości higroskopijne, w naturalny sposób osłania skórę (przenika do przestrzeni międzykomórkowej i ram wiąże cząsteczki wody). Zapobiega wysychaniu kosmetyku.

* Propylene Glycol – glikol propylenowy. Hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, a także promotor przenikania, co znaczy, że ułatwia transport składników aktywnych kosmetyku w głąb naskórka. Związek jest uznany za bezpieczny, nie wykazuje rakotwórczości. Jak z przypadku wszystkich promotorów przenikania, może wspomagać transport również szkodliwych substancji, np. zanieczyszczeń tlenków propylenu. W wysokich stężeniach, może wywoływać podrażnienia. Związek ma zdolność do akumulacji.

* Sodium Chloride – chlorek sodu. W kosmetykach stosowany jako zagęstnik. Poprawia też właściwości myjące produktu. Może wysuszać skórę osób nadwrażliwych.

* Phenoxyethanol – jeden z najczęściej stosowanych środków konserwujących w kosmetykach. Używany także jako stabilizator i substancja zapachowa. Zatwierdzony w kosmetykach w stężeniach do 1,0%. Komisja Europejska ostrzega, że może być toksyczny, gdy stosowany dookoła jamy ustnej. Może powodować podrażnienia w okolicach oczu i ust, uszkodzenia komórek wątroby oraz być absorbowany przez skórę. FDA (US Food and Drug Administration) ostrzega, iż niemowlęta oraz kobiety w ciąży nie powinny mieć styczności z produktami kosmetycznymi zawierającymi fenoksyetanol.

* PEG/ PPG- 18/18 Dimethicone – emulgator, zmniejsza lepkość preparatu.

* Trimetoxycaprylylsilane – silikon, emulgator.

* Magnesium Sulfate – stabilizator emulsji, zagęstnik.

* Parfum – substancja zapachowa. U niektórych może wywołać reakcję alergiczną.

* Disteardimonium Hectorite – zagęstnik, stabilizator emulsji. Substancja pochodzenia naturalnego.

* Caprylyl Glycol – emolient, zapobiega wysychaniu kosmetyku. Kondycjonuje skórę (zmiękcza, wygładza). Tworzy film, co daje właściwości pośrednio nawilżające.

* DMDM Hydantoin – donor formaldehydu, pełni rolę konserwantu. Donory formaldehydu są kontrowersyjne ze względu na to, że formaldehyd, który występuje w tych związkach, w 2011 roku został określony czynnikiem rakotwórczym dla człowieka. Według badań z 2009 roku może on powodować także mutacje DNA, które mogą przyczynić się do rozwoju białaczki. Uwalnianie formaldehydu jest zależne od wartości pH oraz temperatury (wzrasta proporcjonalnie do temperatury), wzrasta także z czasem przechowywania produktów i jest specyficzne dla konkretnych kosmetyków.

* Chlophenesin – kiedyś używany w farmacji i medycynie jako substancja rozluźniająca mięśnie. W kosmetykach pełni funkcję konserwantu. Ma silne działanie drażniące, zwłaszcza u osób z suchą i wrażliwą skórą. Wykazuje działanie na układ nerwowy. Zaleca się unikanie tego składnika kobietom w ciąży, matkom karmiącym i dzieciom.

* Propylene Carbonate – węglan propylenu, pochodna ropy naftowej. Wspomaga penetrację innych składników wgłąb skóry, pełni rolę rozpuszczalnika. Może powodować podrażnienia.

* EDTA – EthyleneDiamine Tetraacetic Acid i jego sole to krystaliczne substancje często spotykane w postaci wodnych roztworów. EDTA jest czynnikiem chelatującym, czyli takim, który ma zdolność wiązania jonów metali. Zespół ekspertów ds. Oceny składników kosmetycznych (CIR) stwierdził, że ETDA i powiązane związki są bezpieczne w zastosowaniach w kosmetykach i produktach do pielęgnacji ciała, należy jednak zachować ostrożność przy łączeniu ich z substancjami niebezpiecznymi. EDTA jest głównie syntetyzowany z etylenodiaminy (1,2-diaminoetan), formaldehydu i cyjanku sodu. Prawidłowy proces syntezy nie powinien prowadzić jednak do zanieczyszczeń związku EDTA jego substratami (etylenodiaminą, formaldehydem czy cyjankiem sodu). Najpopularniejsza metoda syntezy może powodować jedynie powstawanie zanieczyszczeń kwasem nitrylotrioctowym (inny popularny chelator).


* CI 77891 (Titanium Dioxide) – EDTA (EthyleneDiamine Tetraacetic Acid) i jego sole to krystaliczne substancje często spotykane w postaci wodnych roztworów. EDTA jest czynnikiem chelatującym, czyli takim, który ma zdolność wiązania jonów metali. Zespół ekspertów ds. Oceny składników kosmetycznych (CIR) stwierdził, że ETDA i powiązane związki są bezpieczne w zastosowaniach w kosmetykach i produktach do pielęgnacji ciała, należy jednak zachować ostrożność przy łączeniu ich z substancjami niebezpiecznymi. EDTA jest głównie syntetyzowany z etylenodiaminy (1,2-diaminoetan), formaldehydu i cyjanku sodu. Prawidłowy proces syntezy nie powinien prowadzić jednak do zanieczyszczeń związku EDTA jego substratami (etylenodiaminą, formaldehydem czy cyjankiem sodu). Najpopularniejsza metoda syntezy może powodować jedynie powstawanie zanieczyszczeń kwasem nitrylotrioctowym (inny popularny chelator).

* CI 77491, CI 77492, CI 77499 – tlenki żelaza, pigmenty mineralny.


Jeden wielki silikon z donorem formaldehydu na piękne zakończenie Niestety tak właśnie wygląda większość drogeryjnych podkładów. Eveline Liquid Control, Revlon Colorstay czy Bourjois Healthy Mix to tylko kilka przykładów hitowych śmieci. 
I mimo, iż na skórze wyglądają super, ja jestem zdecydowanie na NIE! 



04.07.2020

Antyperspirant a dezodorant c.d. - Le Petit Marseillais



Mimo iż w przedostatnim poście przekonywałam Was do stosowania antyperspirantów, dziś chciałabym wspomnieć również 
o dezodorantach. Oba produkty tylko z pozoru działają podobnie, a tak naprawdę spełniają zupełnie inne funkcje.

Czym różni się antyperspirant od dezodorantu?

Dezodorant po prostu maskuje zapach potu, a antyperspirant za sprawą aktywnych substancji blokuje proces pocenia się. 
Ten drugi jest zdecydowanie delikatniejszy dla skóry i zdecydowanie dłużej działa, nie możemy jednak używać go non stop bez przerwy! Antyperspirant ściąga gruczoły potowe i hamuje ich drożność, co z kolei na bardzo wrażliwej skórze może doprowadzić
 do stanu zapalnego, wysypki, podrażnień, a w drastycznych przypadkach nawet do bolesnych czyraków! Warto zatem pamiętać, 
że antyperspirant należy dokładnie zmywać z ciała i robić sobie od niego przerwy. Nie wyobrażam sobie jednak, aby w tym czasie zaniechać dbałości o własny komfort i higienę, dlatego w tym okresie przestoju polecam użytkowanie zwykłych dezodorantów.

Preparaty dezodorujące mają kilka podstawowych funkcji:
  • zabezpieczają przed powstawaniem przykrej woni potu i maskują ją (ale nie hamują wydzielania potu!),
  • w składzie mają alkohol etylowy, który niszczy bakterie na skórze,
  • ich woń utrzymuje się nawet przez kilka godzin,
  • są wystarczającym zabezpieczeniem dla osób bez problemów z nadmiernym poceniem się.
 
Jeśli wybieracie dezodorant, postawcie zatem na woń, bo to właśnie ona przesądza w przypadku tego kosmetyku o tym, 
czy dany produkt przypadnie Wam do gustu. To jest główna funkcja tego produktu.


Osobiście od kilku lat jestem wierna i systematycznie wracam do dezodorantów marki Le Petit Marseillais [KLIK]
Szczególnie urzekł mnie aromat białych brzoskwiń, który jest niezwykle słodki i przywołuje na myśl śródziemnomorskie słońce.



Dezodorant jest bardzo skuteczny w swoim działaniu i utrzymuje się na skórze przez kilka godzin po aplikacji. Producent wspomina nawet o 24 godzinach świeżości, ale prawda jest taka, że w realnym życiu nikt nie testuje przez tak długi okres czasu żadnych kosmetyków. 
Doskonałą zaletą jest również to, że preparat nie zawiera w swoim składzie soli aluminium. Wiele użytkowniczek kojarzy tą substancję aktywną z rakiem piersi i chorobą Alzheimera, ale pamiętajcie, że tego typu powiązań nigdy nie udowodniono naukowo. 
Cena: ok. 13 zł/ 200 ml.
Dostępność: Drogeria Rossmann [KLIK]