21.03.2017

Z mojego punktu widzenia - odżywka Coconut Oil od Cece of Sweden



Mglista i deszczowa pogoda to zdecydowany wróg naszych włosów! Nawet najbardziej idealnie wygładzone pasma, w tych dniach mogą puszyć się i wyglądać mało estetycznie. Dlatego zadbajmy o ich odżywienie i nawilżenie, szczególnie teraz kiedy nasze nakrycia głowy coraz częściej zostają w domowym zaciszu.


W ostatnich miesiącach miałam okazję testować nawilżająco-odbudowującą odżywkę na bazie oleju kokosowego firmy Cece of Sweden.
Marka oferuje profesjonalne kosmetyki do włosów, które znajdziemy nie tylko w salonach fryzjerskich, ale również w niektórych drogeriach w całej Polsce. I mimo, iż firma działa na polskim rynku już od przeszło 21 lat, dotychczas była mi ona zupełnie nieznana - pewnie dlatego, że Cece of Sweden specjalizuje się w kosmetykach do koloryzacji włosów bez amoniaku.
 Dopiero w zeszłym roku w ofercie firmy pojawiły się kosmetyki pielęgnacyjne HELLO NATURE.


HELLO NATURE to w sumie trzy zestawy składające się z duetów w postaci szamponu i odżywki:  

* Seria z kawiorem - wzmocnienie i odżywienie,
* Seria z olejkiem marula - miękkość i połysk,
* Seria z olejkiem kokosowym - ochrona i odbudowa.

Wszystkie te produkty mają jednak wspólną cechę: są inspirowane naturą i zawierają nawet do 93% składników pochodzenia naturalnego!



Odżywka, którą posiadam zawiera aż 5 drogocennych olejków. Substancje, które niechętnie widujemy w kosmetykach, znajdują się dopiero na szarym końcu:

* Aqua - woda,
* Cetearyl Alcohol - emolient, który chroni włosy przed utratą wody,
* Glycerin - gliceryna,
* Dimethicone - silikon wygładzający i nabłyszczający włosy,
* Stearmidopropyl Dimethylamine - zastępuje silikon i jest pozyskiwany z oleju rzepakowego,
* Behentrimonium Chloride - substancja aktywnie myjąca, ułatwia rozczesywanie, wygładza włosy,
* Quaternium-87 - składnik pozyskiwany z warzyw. Do jego głównych zadań należy nadanie włosom blasku i objętości,
* Cocos Nucifera (Coconut) Oil - olej kokosowy,
* Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil - olej ze słodkich migdałów,
* Argania Spinosa Kernel Oil - olej arganowy,
* Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil - olej jojoba,
* Macadamia Ternifolia Seed Oil - olej makadamia,
* Tocopheryl Acetate - estrowa forma witaminy E, antyoksydant,
* Panthenol - prowitamina B5, humektant. Działa przeciwzapalnie i nawilżająco,
* Ceteareth-20 - emulgator,
* Isopropyl Alcohol - zaliczany do ,,złych alkoholi",
* Propylene Glycol - humektant,
* Phenoxyethanol - substancja konserwująca,
* Ethylhexylglycerin - konserwant pochodzenia naturalnego,
* Citric Acid - kwas cytrynowy,
* Parfum (Fragrance) - zapach,
* Benzyl Alcohol - zaliczany do ,,złych alkoholi",
* Hydroxycitronellal - składnik kompozycji zapachowej.

 

I właściwie na tym mogłabym poprzestać, ale przecież to działanie jest najbardziej pożądanym wyznacznikiem każdego produktu.


No właśnie... Ta odżywka nie robi z włosami absolutnie NIC! Nie ma mowy o blasku, objętości, sypkości, czy miękkości włosów. Nawilżenia i odżywienia również nie zaobserwowałam. Włosy po jej użyciu są matowe i szorstkie, a do tego dość mocno splątane. Na początku myślałam, że jest to kwestia złego użytkowania, ale po wielu próbach i różnych metodach aplikacji dochodzę do wniosku, że ten produkt to zwyczajny bubel. Bubel, który obciążał moje włosy i sprawiał, że wyglądały one gorzej z odżywką niż bez.
Czy polecam? Niekoniecznie, choć doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że efekt końcowy jest kwestią indywidualną.

Pojemność: 300 ml.
Cena: ok.19 zł.



19.03.2017

04.03.2017r. - Kameralne spotkanie blogerek w Lublinie



Nie ma co ukrywać ---> statuetka blogerki miesiąca, będąca odzwierciedleniem podjętych w lutym działań, nie trafi w moje ręce. Regularnością bowiem nie grzeszyłam, ale co niezmiernie cieszy ---> wyświetlenia kilku z zaproponowanych wpisów, przerosły moje najśmielsze oczekiwania! 
Moja doba skurczyła się ostatnio do rozmiaru XS i wciąż czuję niedosyt! Ciągłe zmęczenie i brak snu daje o sobie znać coraz częściej, dlatego w Dzień Kobiet postanowiłam się nieco zrelaksować... :]
4 marca odbyło się kolejne spotkanie lubelskich blogerek urodowych. Takie imprezy pokazują, że blogowanie staje się coraz bardziej powszechne, a blogerki to jedna z większych grup reprezentujących media.


W towarzystwie zaprzyjaźnionych dziewczyn czuje się jak na spotkaniu z przyjaciółką. Myśli o pracy i problemach dnia codziennego znikają w mgnieniu oka za horyzontem. Na pierwszy plan wysuwa się zupełnie inna rzeczywistość... 
Ogromna pasja, połączona z radością tworzenia i przekazywania zdobytej wiedzy innym.



Spotkanie odbyło się w Coffee Factory w Tarasach Zamkowych. Bardzo klimatyczna kawiarnia, choć brakuje w nim miejsca na prywatną, niczym nie zmąconą rozmowę...




Było świetnie - w małym gronie, ale z pełnym pakietem atrakcji! :)
Wraz z uczestniczkami pomimo wielu różnic wiekowych, tematycznych i światopoglądowych udowodniłyśmy, że nie tylko jako blogerki, lecz także jako kobiety, bez trudu potrafimy się szanować, współpracować, pomagać sobie nawzajem oraz dzielić się doświadczeniem bez konkurencji i walki o dominację. Wykazałyśmy się dojrzałością i profesjonalizmem, a co najważniejsze - po raz kolejny uświadomiłyśmy sobie, że mijający czas nie zepsuje naszych niezwykle cennych relacji!


15.03.2017

Kawa rozpuszczalna - aromatyczna trucizna??



,,Ciężko doszukiwać się w kawie rozpuszczalnej dbałości o jakość, wyjątkowego smaku czy przyjemności z procesu parzenia. Ten rodzaj kawy ma być po prostu szybki... ale czy zdrowy??"

 Odpowiedź na to pytanie nie należy do najprostszych...

 
W związku z tym, że kawa rozpuszczalna to ekstrakt kawy naturalnej, ich wpływ na zdrowie nie będzie się diametralnie różnił. Przeanalizujmy jednak składniki, które mogą wywierać negatywny wpływ na nasze zdrowie.

I. Kofeina:

Przyjmuje się, że filiżanka kawy naturalnej zawiera ok. 120 mg kofeiny, a rozpuszczalnej ok. 65 mg. Są to jednak wartości orientacyjne, ponieważ wiele zależy od rodzaju kawy i sposobu jej przygotowania. Pewne jest natomiast, że mniejsza zawartość kofeiny = mniejsze działanie "energetyczne".

II. Kalorie:

Obiegowa opinia mówi, że kawa rozpuszczalna jest bardziej kaloryczna niż naturalna. 
Nie do końca można się z tym jednak zgodzić...
Filiżanka kawy rozpuszczalnej przygotowanej z jednej łyżeczki (2g) to ok. 2 kcal, czyli tyle samo co w kawie naturalnej. Zupełnie inaczej kwestia kalorii przedstawia się w przypadku napojów ,,3 w 1". Jedna saszetka zalana wodą dostarcza nawet do 80 kcal! Czym to jest spowodowane? Oczywiście dodatkami w postaci śmietanki i cukru. 

III. Przeciwutleniacze:

Związki przeciwutleniające odgrywają ogromną rolę w ochronie zdrowia człowieka - redukują stres oksydacyjny, zmniejszają ryzyko nowotworów, chorób serca i chorób neurodegeneracyjnych. 
Według obiegowej opinii kawa rozpuszczalna jest pozbawiona przeciwutleniaczy w wyniku procesu produkcji. A jak jest naprawdę? Okazuje się, że kawa ta nie tylko nie jest pozbawiona przeciwutleniaczy, ale może zawierać ich nawet dwa razy więcej niż kawa naturalna!

IV. Cholesterol:

Kawa naturalna zawiera nieco więcej cholesterolu niż kawa rozpuszczalna, może się ona zatem bardziej przyczynić do podwyższania jego poziomu we krwi. Warto jednak zaznaczyć, że wpływ kawy - zarówno jednej, jak i drugiej - jest znikomy.

V. Składniki mineralne:

Porównując zawartość pierwiastków w kawie rozpuszczalnej i naturalnej, okazuje się, że kawa rozpuszczalna zawiera zarówno więcej korzystnych dla zdrowia składników (np. wapń, magnez, cynk, mangan), jak i metali ciężkich (np. glin, nikiel). Mówi się, że filiżanka kawy naturalnej pokrywa 0,3% przeciętnego dziennego spożycia, a kawy rozpuszczalnej - 0,6%. To więcej, ale nie na tyle, żeby mówić o kawie rozpuszczalnej jako źródle niklu.


Podsumowując...

Kawa rozpuszczalna wykazuje zarówno korzystne, jak i niekorzystne działanie dla zdrowia. Zresztą podobnie jak w przypadku kawy naturalnej. 
Niezdrowe są głównie tzw. napoje kawowe ,,2 w 1" i ,,3 w 1". 
To w stosunku do nich zachowajmy szczególną ostrożność!