26.11.2017

AA Laser White - Idealny krem na przebarwienia?? Nie tym razem!



Poszukiwanie odpowiedniego kremu do twarzy postrzegam w kategoriach jednej z mniej przyjemnych kosmetycznych aktywności. Cały szkopuł w tym, że producenci kosmetyków nieco inaczej niż ja definiują formułę kremu IDEALNEGO. Naturalny skład to dla mnie nie wszystko, podobnie jak jego oparcie na jednym, bestsellerowym składniku, takim jak olej arganowy czy kwas hialuronowy. Liczą się głównie jego właściwości!




Pomimo zużycia wielu słoiczków, buteleczek i tubek, moje poszukiwania kremu nie zakończyły się pełnym sukcesem, co nie oznacza, że po drodze nie natrafiłam na kilka interesujących produktów. Dziś opowiem o jednym z nich.


 AA Laser White to innowacyjna seria kosmetyków redukująca przebarwienia (potrądzikowe, hormonalne, czy te związane z wiekiem). Została ona zainspirowana światłem laserowym, wykorzystywanym w profesjonalnych zabiegach rozjaśniania skóry z użyciem systemu laserowego IPL. Oznacza to, że przełomowa technologia CHROMOLUX lokalizuje oraz neutralizuje skupiska melaniny, odpowiedzialne za powstawanie przebarwień ma różnych poziomach skóry. W efekcie końcowym skóra ma być rozjaśniona i odżywiona, a koloryt cery wyrównany.

 Głównymi składnikami aktywnymi są tutaj:

* kwas migdałowy - złuszczając powierzchniowe warstwy naskórka, reguluje odnowę komórkową, a jednocześnie zmniejsza widoczność plam pigmentacyjnych.

* precyzyjna technologia Chromolux z kwasem traneksamowym i witaminą C - reguluje proces pigmentacji, dzięki hamowaniu aktywności tyrozynazy, która kontroluje równomierne rozmieszczenie melaniny w skórze.

* olej arganowy - bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, doskonale odżywia, wzmacnia i uelastycznia skórę, chroniąc ją przed przesuszeniem.

* skwalan z oliwek oraz z witaminą E - ujędrnia skórę, zmniejszając widoczność zmarszczek.

Pełny skład produktu znajdziecie poniżej:


Krem zaskoczył mnie nadzwyczaj lekką formułą. Zamiast bogatego, tłustego, długo wchłaniającego się kremu, w przypadku AA Laser White mamy do czynienia z delikatną, maślaną konsystencją, która wchłania się w skórę błyskawicznie. Ponadto krem nie roluje się, nie smuży i nie waży.


Krem na noc AA Laser White to jeden z ciekawszych kosmetyków, jakie miałam okazję testować w ostatnim czasie. Jednak czy jest odpowiedni?? Pod wieloma względami tak, ale to nadal nie jest ideał. Przebarwienia nie zniknęły nawet po kilkumiesięcznej kuracji, a samo nawilżenie skóry nie było moim głównym celem stosowania tego produktu.

Pojemność: 50 ml.
Cena: ok. 29 zł.


A Wy znalazłyście już krem skrojony na miarę Waszych wymagań? 
Z niecierpliwością czekam na Wasze typy!

 

12.11.2017

Blogerki pomagają zwierzakom!



7 dni / 168 godzin / 10 080 minut - to ogrom czasu... Gdyby jednak rozdzielić go na natłok aktywności jakie wykonujemy każdego tygodnia, momentalnie zmianie ulega także nasza perspektywa. I mimo, że od codziennych obowiązków totalnie udało mi się oderwać, to skłamałabym pisząc, że ostatni czas był pozbawiony wrażeń! Począwszy od intensywnych szkoleń, licznych treningów biegowych na budowie, niezliczonych ciast i ciasteczek pochłoniętych w jej skali, późniejszych wpisach czy nocnym plotkowaniu i świętowaniu kończąc.
 Ewidentnie cuuudowny czas za mną, a wspaniałe spotkanie z lubelskimi blogerkami stanowi jego doskonałe uzupełnienie!


Organizatorkami spotkania były:



Uczestniczki: 




Prócz wspólnego obiadu w Bramie, kosmetycznych plotek i badania poziomu nawilżenia naszej skóry, organizatorki przygotowały dla nas interesujące warsztaty szkoleniowe z marką Dermacol.



Dzięki Pani Lucynie dowiedziałyśmy się, że oprócz kosmetyków kolorowych, wśród asortymentu firmy znajdziemy również produkty pielęgnacyjne do twarzy i ciała. I to właśnie te perełki zrobiły na mnie największe wrażenie! Zapachy żeli pod prysznic i peelingów są po prostu obłędne i jestem więcej niż pewna, że zagoszczą u mnie na stałe!


Kolejnym punktem programu była licytacja produktów kosmetycznych, z których całkowity dochód został przekazany dla Radzyńskiego Stowarzyszenia na rzecz zwierząt ,,Podaj Łapę".

 
Dzięki uprzejmości firm o wielkim sercu, w sumie udało nam się zebrać ponad 1400zł.! Pieniądze te zostaną przeznaczone na zakup karmy i leczenie najbardziej potrzebujących zwierzaków.

 
Sylwia z Olą spisały się fenomenalnie!
Spotkanie było dopracowane w najmniejszym szczególe!
Ogromnie się cieszę, że mogłam ponownie zobaczyć dziewczyny, które dzielą ze mną wspólną pasję i mieć możliwość doskonalić się pod okiem profesjonalistów!

DZIĘKUJĘ! :*

Sponsorami spotkania byli:

 

05.11.2017

Sugar and salt scrub Green Pharmacy



Choć czasem zdarza się nam zarzekać, że podejście do danych kwestii nigdy, ale to przenigdy nie ulegnie zmianie ---> wiecie co zwykło się mawiać? ---> tylko osioł nie zmienia zdania! I choć w zwierzęcym świecie byłabym doskonałym połączeniem owego osła z dumnym pawiem, muszę przyznać, że i ja dałam się namówić do zmiany swoich przekonań. 
Co prawda o sukcesie możemy mówić, póki co, tylko na jednym polu, ale to przecież małe kroczki są drogą do wielkich sukcesów.

 
Peelingi do ciała, to jeden z tych kosmetyków, które większość z nas posiada w swojej łazience, ale nie do końca przepada za ich stosowaniem. Ostre drobinki wcale nie są przyjemne i odprężające, jak reklamuje je większość producentów. Ale jak wiadomo, każda sfera życia może okazać się znośna, jeśli znajdziemy odpowiedniego sprzymierzeńca, który umili nam wspólnie spędzony czas. :)



Peeling cukrowo-solny z olejkiem arganowym i figą od Green Pharmacy, to produkt, który otrzymałam w paczce-niespodziance w ubiegłym roku. Czemu więc dopiero teraz postanowiłam napisać o besstselleru sprzedażowym marki? 
A no właśnie dlatego, że peelingi do ciała traktuję po macoszemu. Tak właściwie sięgam po nie głównie wtedy, kiedy mam ochotę na wieloetapową pielęgnację swojego ciała. A taka opcja zdarza się niestety dosyć rzadko...
Swoją fascynację tym produktem odkryłam dopiero w tym przypadku. Połączenie soli i cukru to doskonały duet dla wymagających. Oprócz delikatnego złuszczenia martwego naskórka, otrzymujemy doskonałe nawilżenie skóry, które nie wymaga dodatkowego balsamowania.
 
 Skład: Sodium Chloride, Paraffinum Liquidum, Sucrose, Petrolatum, Ceteareth-20, Silica, Parfum, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Ficus Carica Fruit Extract, Aqua, Glycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Salicylate, Linalool, Cl 15985, Cl 19140.

Parafina w składzie absolutnie nie ujmuje w tym przypadku żadnych walorów peelingu, wręcz przeciwnie! Zostawia na skórze tłustawy film, który sprawia, że nasze ciało jest gładkie i miękkie w dotyku.


Dodatkowym atutem jest tutaj słodki, intensywny zapach, który idealnie wpisuje się w długie jesienne wieczory. Rozbudza zmysły, dodaje energii i poprawia samopoczucie.

To jest moja opinia na temat tego peelingu. Wasza może być oczywiście inna. :) Dlatego z miłą chęcią zapoznam się z każdym komentarzem, który zostawicie pod postem. Koniecznie dajcie znać, jaki jest Wasz faworyt w kategorii peelingów!