27.12.2015

Pobudzająca mascara Wonderfull Wake Me Up Rimmel



Zapytana o ulubiony dzień tygodnia, zawsze odpowiadam ---> poniedziałek! Bez znaczenia jak doskonały czy fatalny był dla mnie ubiegły tydzień, poniedziałek jest nową, czystą kartką, którą chcę zapisać jak najlepiej! 
Dlatego obudź się razem ze mną i zacznij pisać nową historię!

Rimmel, Wonderfull Wake Me Up!


Opis producenta:

,,Obudź swoje spojrzenie dzięki najnowszej maskarze Wake Me Up, której formuła z witaminami i ekstraktem z ogórka sprawia, że rzęsy są odżywione przez cały dzień.
 Od tej pory twoje rzęsy nie tylko będą wyglądać świetnie, ale będą także czuć się świetnie!
Nadaj im pełną objętość, uniesienie i wydłużenie, by uzyskać efekt szeroko otwartego oka. Precyzyjna szczoteczka z miękkimi, otulającymi włóknami dociera do każdej rzęsy, wyraźnie ją podkreślając i nie zostawiając grudek. 
Twoje spojrzenie będzie świeże i pełne energii!"

Cena: 30-35 zł./11 ml.


Moja opinia:

Na uwagę zasługuje piękne opakowanie tuszu. Metaliczna zieleń i pomarańczowe napisy przyciągają uwagę potencjalnego klienta. Ale opakowanie to jedno, a zawartość i działanie to drugie...

Wady:

*** Tusz posiada szczoteczkę z klasycznego włosia , co powinno zadowolić te z Was, które nie przepadają za silikonowymi grzebykami. 


 Szersze boki szczoteczki zwężają się ku środkowi, tworząc niewielkie wgłębienie na kształt klepsydry. Takie wyprofilowanie ma sprawić, że nasze wewnętrzne i zewnętrzne włoski będą wydłużone, dając efekt szeroko otwartego oka. W praktyce wygląda to jednak inaczej... Użytkowanie tak dużej szczotki o nieregularnych kształtach jest mocno problematyczne i dużo łatwiej uzyskamy nią kleksy na powiece niż staranny, precyzyjny makijaż o poranku.

*** Konsystencja tuszu jest kremowa i dosyć mokra, ale zauważyłam, że po niemal dwóch tygodniach codziennego użytkowania zaczyna lekko gęstnieć i szybko wysychać.

*** Efekt końcowy: sklejone rzęsy. Na szczoteczce osiada zbyt duża ilość produktu, która później zostaje na naszych rzęsach. Włoski są więc pogrubione, ale niekoniecznie tak, jakbyśmy tego oczekiwały...



Zalety:

*** Ogromnym plusem jest zapach mascary! Śmiało mogę powiedzieć, że jest to najładniej pachnący tusz, jaki do tej pory używałam! Świeży, zielony ogórek pobudza jednak bardziej moje ślinianki, niż spojrzenie.

*** Nowa mascara pachnie pobudzająco, ale nie podrażnia nawet wrażliwych oczu! 

*** Kosmetyk zmywa się dosyć łatwo zarówno płynem micelarnym, jak i typowym płynem do demakijażu.

*** Bardzo ładny efekt końcowy na dolnych rzęsach. Włoski są pokryte intensywnym odcieniem czerni, dzięki czemu całe spojrzenie staje się bardziej wyraziste.


Jak widzicie mam mieszane odczucia w stosunku do niego. Niby ok, ale do ideału jest mu daleko.  
Mam wrażenie, że to stara wersja innego tuszu tej marki - Scandaleyes Retro Glam, w nowym opakowaniu...








10 komentarzy:

  1. Uuu, niefajnie się prezentuje na rzęsach:( a takie ładne opakowanie...

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe czy dałoby się fajnie je rozczesac żeby ładnie wyglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na rzęsach nie wygląda najlepiej. Ja nie używam maskary, ponieważ zawsze wychodzą mi kleksy na powiece i jakoś nie jest mi to potrzebne. :)

    3maj się :*
    CrazyTusiaBlog

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo złego efektu wypróbowałabym go dla zapachu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niby ok, ale nie sięgnę po nią...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlatego właśnie nie lubię tych zwykłych szczoteczek w tuszach :P

    OdpowiedzUsuń
  7. dla mnie ten tusz to bubel ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Efekt nie jest ładny :( Szkoda że spotkał Cię taki zawód, ale będę pamiętać, żeby go nie kupić :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ojjj mam do niego to samo! Kurde gdzieś mi się zgubił Twój blog w obserwowanych i muszę nadrabiać!

    OdpowiedzUsuń