14.07.2017

Kosmetyk, który zasłużył na miano ,,najgorszy z najdroższych" - Lancome Energie De Vie



Jestem pewna, że choć raz w życiu każdej z nas przytrafiła się sytuacja, którą za chwilę opiszę.
W Internecie pod niebiosa wychwalany jest dany kosmetyk, my zastanawiamy się nad jego zakupem czasem kilka tygodni, miesięcy, a może nawet lat, wydajemy na niego niemałą kwotę, a po pierwszym użyciu przychodzi wielkie rozczarowanie. Ten schemat nie jest Wam obcy, prawda? Niestety, mi również...
Owszem kilkakrotnie zdarzało mi się, że wymarzony produkt okazywał się po prostu średniakiem. Natomiast po raz pierwszy jestem w sytuacji, że tak bardzo zachwalany kosmetyk może pretendować do miana najgorszego z najdroższych.
Ten post poświęcony będzie kuracji wygładzająco-rozjaśniającej Energie de Vie marki Lancome.
Zdziwieni? A co ja mam powiedzieć?!



Płynna pielęgnacja Energie de Vie to nowa kategoria nawilżenia z innowacyjną konsystencją - świeżą jak tonik i skoncentrowaną jak serum. Źródło nawilżenie w każdej kropli!




,,Świadome rozwiązanie w oparciu o formułę nowej generacji - płynną pielęgnację, która oferuje energetyczną dozę antyoksydantów i nawilżenia. Receptura Énergie de Vie zawiera „trzy składniki aktywne, specjalnie dobrane, aby zapobiegać skutkom miejskiego zmęczenia na skórze” tłumaczy Véronique Delvigne, dyrektor ds. komunikacji naukowej Lancôme. „Wyciąg z jagód goji ze względu na działanie antyoksydacyjne w tkankach skórnych. Wyciąg z francuskiej melisy ze względu na kojące działanie, które mogą występować z przypadku zmęczenia. I wreszcie wyciąg z goryczki, który działa energetyzująco.”
_____________________________________________________________________________________________________________________________________

 Poniżej podaję pełen skład: 

Aqua/Water, Glycerin, Bifida Ferment Lysate, Butylene Glycol, Alcohol Denat, Propylene Glycol, Dipropylene Glycol, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Cl 19140/Yellow 5, T-Butyl Alcohol, Tocopherol, Lycium Barbarum Fruit Extract, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Sodium Hyaluronate, Phenoxyethanol, Caffeine, PPG-6 Decyltetradeceth-30, PEG-8, Mellissa Officinalis Leaf Oil, Dimethicone, Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Tamarindus Indica Seed Gum, Limonene, Xanthan Gum, Pentylene Glycol, Gentiana Lutea Root Extract, Dioscorea Villosa Root Extract/Wild Yam Root Extract, Caprylyl Glycol, Disodium EDTA, Methyl Gluceth-20, Citric Acid, Potassium Sorbate, Citral, Hexyldecanol, Glyceryl Isostearate, Parfum/Fragrance, (F.I.L. B181519/1)


Czy rzeczywiście jest to aż tak rewolucyjny produkt?? Przecież w składzie zaraz po wodzie mamy alkohol!
O opinię na temat tego produktu zapytałam doświadczoną chemiczkę z ponad 10-letnim doświadczeniem w branży kosmetycznej.

,,Ten produkt zawiera mieszankę chemii: PEG, glikol i inne ,,ustrojstwa", które nie mają nic wspólnego z dobroczynnym działaniem na skórę. Lancome Energie de Vie w większości stanowi mieszanina syntetycznych surowców (składniki filmotwórcze, konsystencjotwórcze oraz rozpuszczalniki zwiększajace lepkość i trwałość kosmetyku). Niby cera będzie lekko nawilżona i ściągnięta, ale jest to chwilowa poprawa, złudny efekt, który stosuje większość koncernów kosmetycznych. Warto jednak pamiętać, że po pewnym czasie cała chemia puszcza i mamy do czynienia z efektem sprężyny - raz odkształcona sprężyna nigdy nie wraca do pierwotnego kształtu!" 


Nie będę ukrywać, zużyłam całe opakowanie kuracji. Czy jestem zadowolona? Niekoniecznie... Bardziej rozczarowana. Produkt luksusowej marki, za który zapłaciłam przeszło 270 zł., nie robił właściwie nic. Złudne było nawilżenie, rozświetlenie czy wygładzenie. Tłusty, lepki film był dosyć nieprzyjemny w użytkowaniu i nie ujął mnie swoją innowacyjną konsystencją... Tym bardziej nie rozumiem pochlebnych opinii youtuberek, które przedstawiły Energie de Vie w samych superlatywach...



15 komentarzy:

  1. Wściekłabym się, wydając tyle pieniędzy na coś co jest po prostu do d***.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wkurzyłabym się, jakbym wydała tyle kasy za produkt, który nie działa ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. O to kiepsko, zwłaszcza, że produkt był dość drogi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy wcześniej nie słyszała o tym produkcie ale nieźle bym się wkurzyła na Twoim miejscu. Tyle kasy wyrzucone praktycznie w błoto.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przestałam już wierzyć w to, że drogie produkty są lepsze od tańszych ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze wiedzieć na przyszłość, co się nie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skład to zupełne pomieszanie z poplątaniem.
    Drogie kosmetyki zupełnie mnie nie kręcą, a tym bardziej po fatalnej paletce cieni Chanel kupionej ok 10 lat temu

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorzej, gdy kupuje się naprawdę drogą rzecz, a okazuje się ona totalnym bublem :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam jeden drogi kosmetyk. Może nie używałam go jeden raz i okazał się bublem, ale używałam kilka miesięcy. Był to podkład z La Rose Posay. Nie był może najgorszy, ale nie byłam zadowolona. Być może nie sprawdził się dlatego, że nie używałam w tym czasie żadnych kremów, przez co cera świeciła się jeszcze bardziej i pokład krótko się trzymał. Rzadko kupuje tak drogie kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama z siebie nigdy nie kupuję drogich kosmetyków. Bałabym się, że okaże się bublem.

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurcze tyle pieniędzy ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. maska na noc z tej serii jest boska;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że się nie sprawdził. Dobrze, że nigdy nie kupowałam tego kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że sie nie sprawdził... na szczęście nie miałam w planach jego kupna - cena powala!

    OdpowiedzUsuń