11.05.2019

Cała prawda o efektach depilacji laserowej - rok od ostatniego zabiegu



Depilacja laserowa to dziś coraz częściej wybierany sposób usuwania niechcianego owłosienia. Jednorazowe metody owszem są skuteczne, ale przez bardzo krótki czas, a przy tym narażają nas na występowanie różnego rodzaju powikłań. Nietrudno tu o zapalenie mieszków włosowych, podrażnienia czy wrastanie włosków. Depilacja laserowa zdaje się być metodą zbawienną, jednak jak wiadomo - znacznie droższą od maszynek, plastrów czy wosku. Jak wygląda zabieg i ile kosztuje opisywałam szczegółowo w poście DEPILACJA LASEROWA BEZ TAJEMNIC. Dzisiaj wracam do Was po przeszło roku od pierwszej wizyty w salonie depilacja.pl w Lublinie. Czy było warto poświęcić ponad pół roku na systematyczne zabiegi? Czy efekty faktycznie są zadowalające i nie wymagają mojej ingerencji? 
Zaraz Wam wszystko opiszę.


Swoją pierwszą wizytę w salonie medycyny estetycznej miałam pod koniec sierpnia 2017 roku, czyli prawie dwa lata temu. W tamtym czasie zdecydowałam się na salon, który w swoim asortymencie posiadał sprzęt LightSheer Duet amerykańskiej firmy Lumenis. Lasery diodowe tej marki są uznawane za jedne z najsilniejszych i najskuteczniejszych na całym świecie! O jakości tego urządzenia świadczy m.in. certyfikat medyczny wydawany przez urząd ds. Żywności i Leków FDA oraz certyfikaty odpowiednich instytucji europejskich, w tym ISO 9001.


Najbardziej problematycznym i owłosionym rejonem u kobiet są zazwyczaj nogi, nie dziwi więc fakt, że to właśnie na te partie ciała postanowiłam wysłać wiązkę światła LightSheer Duet.
Włosy na moich nogach są dosyć ciemne, więc spodziewałam się, że regularne wizyty w salonie przyniosą spektakularne efekty. Marzyłam o gładkim ciele, które nie będzie wymagać depilacji, a odrastające włoski nie będą kuć i powodować podrażnień.
 

Przed pierwszym zabiegiem na wielu forach internetowych wyczytałam, że podczas depilacji laserowej odczuwamy ból, który jest porównywalny do wbijania w skórę mikroskopijnych igiełek. Brzmi przerażająco, prawda? Nic bardziej mylnego! Podczas zabiegu trwającego ok. godziny, dyskomfort odczułam praktycznie tylko w okolicach kostek. I było to raczej delikatne szczypanie, niż przeraźliwy ból, o którym pisały ,,doświadczone" klientki. Owszem próg bólu jest dosyć indywidualną kwestią i ma na to wpływ wiele czynników (m.in. to czy depilowałyśmy się wcześniej depilatorem bądź woskiem oraz to w jakiej fazie znajduje się nasz organizm), ale nie oszukujmy się, światło lasera nie przyprawi Was o palpitacje serca.

Po pierwszych zabiegach zauważyłam bardzo pozytywne efekty. Włoski były rzadsze, słabsze i występowały właściwie tylko partiami. Byłam bardzo zadowolona, jednak nie będę ukrywać, że po kilku wizytach, czułam się już tym wszystkim zmęczona. Przemierzanie w aucie 120 km po całodziennym dniu w pracy, spędzanie około godziny na fotelu, a później powrót do domu w nocy, nie było szczytem moich marzeń w długie, zimowe wieczory, jednak widoczne rezultaty motywowały mnie do dalszej aktywności.

 

 Po ośmiu zabiegach, które wykonałam na przełomie kilku miesięcy, mogłam z dumą stwierdzić, że choć na nogach znajdowały się pojedyncze, owłosione ,,placki", a jasny meszek został nienaruszony, to ten efekt mnie zadowalał. Depilację w domu wykonywałam znacznie rzadziej niż do tej pory i była ona czasowo skrócona do minimum. 
Swoją przygodę z salonem Depilacja.pl skończyłam tuż przed latem 2018 roku i to właśnie wtedy zrozumiałam, co znaczy wygoda i minimalizm. Przez cały okres wakacyjny cieszyłam się, że moje nogi nie wymagają już ode mnie takiego zaangażowania jak rok wcześniej.

Rok od ostatniego zabiegu:

Dzisiaj, rok od ostatniego zabiegu mój entuzjazm znacząco słabnie...
Włoski na nogach odrosły właściwie już kilka miesięcy od zakończenia całej sesji. Owszem są one przerzedzone, a na skórze występują miejsca, na których nie znajdziemy żadnego włoska, ale gdybym miała ocenić tę metodę depilacji obiektywnie, to byłaby to jedynie trójka. Dlaczego tak nisko? Ponieważ zliczając pieniądze i czas, jaki straciłam na regularne wizyty w salonie, absolutnie nie tego się spodziewałam. Włoski zniknęły w około 15-20%. Czy jest to spektakularny efekt? Raczej nie. 
Rok po zakończonych zabiegach, siedzę wygodnie w fotelu i przeglądam w sieci kolejne zdjęcia ,,przed" i ,,po" zabiegach z laserem LightSheer Duet... Hmmm... Czy to kolejny chwyt marketingowy, czy to ja jestem trudnym przypadkiem, któremu nie można pomóc??


Koniecznie dajcie znać, czy miałyście wykonywany zabieg depilacji laserowej i jakie były u Was efekty?
Czekam na Wasze komentarze!


14 komentarzy:

  1. Hmm ciekawe. Ja nigdy nie miałam takiej depilacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, aż dziwne że efekt okazał się tak słaby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u każdej osoby depilacja laserowa przyniesie inne rezultaty...

      Usuń
  3. Jakoś depilacja laserowa mnie nie pociąga i chyba miałam rację, bo szkoda czasu i pieniędzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy nie trzeba wykonywać kolejnych zabiegów, tzw. przypominających czy podtrzymujących

      Usuń
    2. zabieg przypominający należy wykonywać raz na rok, ale niestety nie usunie on wszystkich włosów na nogach, których nie ruszyło 8 wcześniejszych sesji.

      Usuń
  4. Chyba słyszałam, ze to boli :D Ale efekt jest to fakt :)

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com/2019/04/witaj-wczesna-wiosno.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ból jest kwestią indywidualną. Zależy zarówno od organizmu i jego progu bólu, jak i od rejonu ciała, który poddajemy depilacji. Mnie najbardziej szczypało przy stopach, gdzie skóra jest cienka i delikatna.

      Usuń
  5. Ja mam ochotę na depilację laserową, ale właśnie obawiam się tego, że wydam pieniądze a efektu nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest takie ryzyko... Efekty kocowe zależą od wielu czynników: od naszych hormonów, barwy włosków, lasera, którego użyjemy, ilości zabiegów...

      Usuń
  6. Dotychczas czytałam o samych spektakularnych efektach, a tu taka niespodzianka. Przykro mi że Twoje poświęcenie poszło trochę na marne...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To już któraś z kolei opinia "po czasie" z której wynika, że włosy niestety odrosły :P Także nie jesteś jedyna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio?? Ja do tej pory czytałam o samych spektakularnych efektach, dlatego chciałam wyrazić swoją szczerą opinię na ten temat i zobaczyć czy jestem w tej kwestii jedyną.

      Usuń