14.03.2021

Dermedic Linum Emolient

 

Produkt, o którym opowiem Wam dzisiaj na blogu, właściwie powinnam przedstawić już dawno, dawno temu. Niestety, w większości moich postów był on pomijany, być może dlatego, że stał się on dla mnie tak oczywistym i stałym bywalcem, że przechodziłam obok niego obojętnie i nie sądziłam, że ktoś z Was może go jeszcze nie znać. Mowa tutaj o regenerującym kremie do rąk marki Dermedic [KLIK].

Produkt jest polecany dla skóry suchej, ze skłonnością do zmian egzemowych, w tym skóry atopowej, z łuszczycą i skłonnej do alergii.

Składniki:

 Aqua, Stearyl Alcohol, Lanolin (lanolina), Glycerin (gliceryna), Caprylic/Capric, Triglyceride, Isopropyl Myristate, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate Citrate, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Allantoin (alantoina), Magnesium Carboxymethyl Beta-Glucan, Tocopheryl Acetat (witamina E), Dimethicone, Triethanolamine Butylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, DMDH Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum.

 


 Krem ma bardzo lekką konsystencję, jest to jednak dosyć zgubne wrażenie, ponieważ już na samym początku składu produktu znajdują się gliceryna i lanolina, czyli cudowne środki pielęgnacyjne, które mają właściwości ochronne, natłuszczające, wygładzające i lecznicze. Już chwilę po aplikacji czujemy na dłoniach warstwę okluzyjną w postaci delikatnych, regenerujących rękawiczek. Niektórzy będą chwalić ten efekt, inni uznają go za niedogodny balast, który przeszkadza im w codziennym funkcjonowaniu. Ostatecznie nieważne, do której grupy należysz, z pełną odpowiedzialnością jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że będziesz zadowolona z efektu końcowego.
 Skóra staje się miękka, delikatna i wyraźnie wygładzona.
Według mojej oceny jest to idealny kosmetyk na zimowe problemy ze spierzchniętymi i popękanymi dłońmi.
 

 

06.01.2021

,,Bo nawet diament wymaga oszlifowania..." - scrub od Laq

 

Ostatnie posty zamieszczone na moim blogu, miały niezwykle negatywny wydźwięk, dlatego rozpoczynając nowy rok, postanowiłam skupić swoją uwagę na kosmetycznych ulubieńcach ostatnich miesięcy, wśród których znalazł się między innymi naturalny peeling do ciała firmy Laq [KLIK].

Jestem chyba jedną z nielicznych osób, które najzwyczajniej w świecie nie rozumieją fenomenu tej marki. Skąd takie sceptyczne podejście? Prawdopodobnie stąd, że nie lubię naturalnych kosmetyków. Nie przypadły mi do gustu ani żele pod prysznic Laq, ani musy do mycia twarzy, więc szczerze przyznaję, że zanim sięgnęłam po scrub do ciała, minęło kilka długich miesięcy... 

Jedynym aspektem, który zachęcił mnie do kąpieli w wannie był zapach kiwi i winogron, który przypomniał mi sentymentalny płyn do kąpieli od Dermacolu [KLIK]. Świeżość, nutka limonki i słodycz winogron - tak mogłabym w skrócie opisać aromat płynący z tego małego pojemniczka.

Drugim jakże ważnym walorem tego produktu jest jego konsystencja. Cukier trzcinowy, zatopiony w lekkim musie z dodatkiem masła shea i ekstraktami roślinnymi to doskonała alternatywa dla mocnych zdzieraków. Peeling jest dosyć ostry, ale nakładając go na skórę wraz z łagodzącym i nawilżającym kremem, otrzymujemy na ciele delikatną, ścierającą martwy naskórek piankę.

 


 Analiza składu:


Sucrose - sacharoza, cukier

Vegetable Glycerin - gliceryna roślinna, jest ona stosowana w kosmetykach zarówno ze względu na swoje właściwości nawilżające, natłuszczające, jak również dlatego, że pozwala na zachowanie odpowiedniej konsystencji kosmetyków. Między innymi dzięki niej kosmetyki nie wysychają i nie ulegają krystalizacji,

Aqua - woda,

 Sorbitol - humektant, na skórę działa nawilżająco i kondycjonująco,

Sodium Cocoyl/Lauroyl Isethionate - to łagodny detergent, produkowany na bazie oleju kokosowego,

 Disodium Lauryl Sulfosuccinate - konserwant, detergent, substancja pianotwórcza,

 Sodium Chloride - chlorek sodu, zagęstnik,

Butyrospermum Parkii Butter - masło shea, wygładza, nawilża, odżywia, regeneruje skórę,

 Green Coffee Bean Extract - ekstrakt z zielonej kawy, ujędrnia, wygładza skórę i pomaga walczyć z cellulitem,

 Cinnamomum Zeylanicum Bark Extract - olejek cynamonowy, wykazuje silne właściwości rozgrzewające i ściągające, ogranicza wydzielanie sebum i reguluje florę bakteryjną skóry,

 Hedychium Coronarium Root Extract - wyciag z korzenia hawajskiego białego imbiru, reguluje poziom nawilżenia, doskonale zmiękcza i wygładza skórę,

 Capsicum Frutescens Fruit Extract - ekstrakt z ostrej papryki, stosowany jako reduktor tkanki tłuszczowej, ma właściwości rozgrzewające i przeciwbólowe,

Oryza Sativa Lac Extract - wyciąg z ryżu, nawilża, odżywia i wzmacnia skórę,

Avena Sativa Kernel Extract - wyciąg z nasion owsa, antyoksydant, działa ścierająco, nawilżająco i przeciwutleniająco,

Linum Sativum Seed Extract - olej lniany, pobudza procesy regeneracji skóry właściwej i naskórka,

Levulinic Acid - kwas lewulinowy, konserwant, stosowany jako środek zmiękczający, kondycjonujący skórę,

Potassium Sorbate - sól potasowa, konserwant,

Sodium Benzoate - to substancja konserwująca, zabezpieczające przed rozwojem niekorzystnych drobnoustrojów.

Parfum - substancja zapachowa,

 Butylphenyl Methylpropional - substancja zapachowa,

Hexyl Cinnamal - substancja zapachowa,

Limonen - składnik olejków eterycznych,

Linalool - substancja zapachowa,

Coumarin - substancja zapachowa, potencjalny alergen,

Cl 42090 -  barwnik zielonkawoniebieski,

Cl 19140 - barwnik cytrynowożółty pochodzenia chemicznego.

 

Efekty??
 
Masaż wykonany przy użyciu scrubu pobudza skórę do działania i regeneracji, stąd już chwilę po wyjściu spod prysznica odczuwamy lekkość, świeżość oraz przypływ wiosennej energii.
Skóra jest świetnie oczyszczona, wygładzona i jedwabiście miękka w dotyku. Naturalne składniki użyte w recepturze scrubu sprawiają, że martwy naskórek jest usunięty, a nasze ciało staje się gładkie i doskonale przygotowane do aplikacji produktów o skoncentrowanych i ukierunkowanych na poszczególne problemy skóry produktów.

 


05.12.2020

Youtuberki kontra TheWomenLife - czyli co na prawdę myślę o kosmetykach BasicLab?

 

W ostatnim czasie na wielu kanałach you tube zauważyłam bardzo dużą tendencję reklamowania marki BasicLab [KLIK]. Oczywiście, jak zapewne się domyślacie, opinie o ich produktach są niezwykle pochlebne i górnolotne, a prezentacje ich kosmetyków jak najbardziej ,,przypadkowe" i ,,naturalne". Ja niestety podchodzę do takich chwytów marketingowych z bardzo dużym dystansem. Youtuberka, która regularnie używa kosmetyków Dior, Estee Lauder i Chanel, raczej nie specjalnie szuka niszowych marek, które są dalekie od jej luksusu i prestiżu. I nie chodzi tutaj o to, że te produkty są gorsze, ale o fakt, iż promocja majętnej kobiety rządzi się zupełnie innymi prawami.


Na wstępie tego artykułu należy zacząć od tego, że marka Basic Lab to dermokosmetyki, które łączą w sobie naturę z wysoko zaawansowaną technologią. 

 

 

Większość ich produktów jest bezzapachowa i zawiera aż 99% składników pochodzenia naturalnego. Kosmetyki są zatem w głównej mierze dedykowane dla osób, które borykają się z reakcjami alergicznymi, lub posiadają bardzo wrażliwą i wymagającą skórę.

 

Powyższy opis producenta powinien dać mi wyraźną wskazówkę, że produkty tej marki zdecydowanie nie sprawdzą się przy mojej problematycznej cerze, jednak jak na prawdziwą blogerkę przystało postanowiłam spróbować. Mój wybór padł na oczyszczający żel do skóry suchej i wrażliwej. Skąd taki wybór? Uważam, że w przypadku cery tłustej i trądzikowej produkty oczyszczające są dużo bezpieczniejszą opcją testowania, niż olejkowe serum do twarzy, które znajdziemy w asortymencie firmy.

1. Opakowanie:

Coś co inni uznają za ogromną zaletę, w moim przypadku stanowi nie lada wadę. Ciemna butelka z wygodną pompką, utrzymana w bardzo przyjemnej dla oka szacie graficznej doskonale wpisuje się w łazienkowe aranżacje. Niestety, pojemność 300 ml jest według mnie mocno przesadzona... My kobiety uwielbiamy zmiany, a korzystanie z jednego produktu przez kilka miesięcy absolutnie nie wzbudza w nas euforii i ekscytacji.

 2. Zapach:

Doskonale rozumiem założenie marki, jednak nie oszukujmy się, większość z kobiet kupuje kosmetyki ze względu na zapach. 

Jego całkowity brak, jest według mnie ogromną wadą.

3. Skład:   

Pomimo tego, iż moja cera jest bardzo wybredna i problematyczna, to uwierzcie mi, że stosowanie naturalnych składników absolutnie jej nie pomaga... Wręcz przeciwnie, włosom dużo bardziej służą silikony, a twarzy silne detergenty, które dają mi poczucie solidnie odświeżonej i oczyszczonej skóry.

4. Konsystencja i działanie:

To kolejny aspekt, który rozczarował moje wyobrażenie o tym kosmetyku.

 Żel jest dosyć rzadki i wodnisty, wręcz spływa nam po dłoniach. Nałożenie go na skórę, wiąże się z nieprzyjemnym ściekaniem i chlapaniem wszystkiego wokół. Nie jest to ani przyjemne, ani wygodne, dlatego kompletnie nie rozumiem fenomenu tego produktu.

Dodatkowo, duża zawartość naturalnych składników sprawia, że żel praktycznie wcale się nie pieni. Po zmyciu twarzy czujemy ogromny niedosyt i mamy ochotę powtórzyć zabieg ponownie innym produktem.


 Moja opinia zdecydowanie różni się od wielu youtuberek strefy beauty, jednak mimo wszystko uważam, że warto przedstawić każdy aspekt omawianego produktu. Nie zawsze innowacyjny kompleks jest kluczem do sukcesu...